Osiągnał, ale jak słusznie zaznaczyłeś - patrzac po wieku osób na forum i temacie tegoż forum, wiecej osób bardziej kojarzyło Puerte, niż Chmielnika. Kto z tych młodych ludzi oglada namiętnie Kingsajz ?bellus pisze: Jacek Chmielnik nie był "kimś"? Niczego nie osiągnął?
Śmierć jak śmierć.
Mecze La Ligi i europejskich pucharów zapewne oglądali/ogladają jak nie wszyscy to zdecydowana wiekszość.
Poza tym zgon Puerty, czy np. Foe [zwłaszcza jego] miał miejsce na oczach widzów/kibiców. W czasie meczu. Chociażby z tego powodu bardziej się ją przeżywa, niż śmierć kogos znanego [aktora na przykład] o której sie tylko przeczyta w gazecie.
Ja się nie dziwie ani tym co świeczki dają i uronią łezkę. Ani tym drugim, po ktorych ta śmierć spłynęła od razu. Każdy inaczej reaguje, jak tu już wczesniej było pisane.
Ja płakać, nie płakałem, ale nie powiem - jest mi przykro. I nie jest tak, jak pisze franz, ze tylko rodzina go zapamieta, czy najbliżsi przyjaciele.
Tak, jak Czeher - Marca V. Foe zawsze mam przed oczami, gdy słysze o śmierci na boisku. I raczej o nim "szybko" nie zapomne.



