Jesli chodzi o Skandynawie to sie zgodze, tam rynek jest dosc preżny i dość regularnie wydaje artystów na rynek swiatowy.franz pisze:Oczywistością jest, że wiem o tym jednak jakis tam argument to jest, na pewno Niemcy przy swoim potencjale ludnosciowo kulturalnym mogli tez zdobyć duzo wyższe miejsce w muzyce a kulturalnie są nie tylko za UK ale i za Francją a nawet za Skandynawią.
Ale Francja? O czymś zapomniałem, Garou
A tam na powaznie, to z tego co sie orientuje, muzyka francuska znalazła zadziwiajaco przyjazna nisze w Polsce co moze byc dosc mylące w kontekscie jej autentycznej popularnosci.
Ja bym tam sie nie wyrywał z taka sondą. Ale tu nigdy nie dojdziemy prawdy, musielibysmy przebadac gusta muzyczne wszystkich tych narodów. Tak opieramy sie na stereotypachfranz pisze:No i można powiedzieć, że dochodzimy do meritum czyli liczebności tych najmniej wyszukanych gustów. Otóż smiem twierdzić, że w Niemczech ich liczba jest znacznie wieksza niz w Polsce, czy u Pepików już nie mówiąc o Francji i UK
A i wszystkie pzykłady muzyki słuchanej przez młodych niemców, od dziwnego rapu po technoszajs ma swoje odpowiedniki w Polsce.
Zagranicy? Jesli masz tu na mysli Europe srodkowa i wschodnia to ok, Th jest bardziej popularne, ale z tego co sie orientuje znaczacych rynków muzycznych tj. angielskiego i szczegolnie amerykanskiego nie podbli.franz pisze:Dobra gadzasz jakbym żył na Marsie, pewnie że znam Beatsteaks i mam ich wszystkie płyty(jedną chyba nawet ty mi wysłałeś) Jednak to nie zmienia faktu że w Niemczech znacznie bardziej popularny jest TH niż Beatsteaks nie mówiąc już o zagranicy
Z Beatsteaks jest odwrotenie.
Nie wymaga,zeby w Polsce były organizowane koncerty na niemiecka skale, bo jest to niemozliwe,ze wzgledów które wymieniłes- kasa, znaczenie.franz pisze:Należy pamietac ze Niemców jest ponad 80 mln a Polaków mniej niż 40 a więc bardziej opłaca się zorganizować duży festiwal tam, dalej Niemcy są na kulturalnej mapie europy od bardzo dawna a nasz kraj wieziony przez socjalizm był bardzo długo poza obiegiem, polacy są też biednieszym narodem a bilety kosztują i to bardzo duzo jak na przecietna polska kieszen.
Ale sytuacaj jest obecnie taka,ze gdy jakis klub zaprosi powazny zespoł zagraniczny to niejednokrotnie na tym traci. A bilety nie sa az takie drogie, zamykaja sie w 50zl, czli i tak taniej niz koncert Kayah.
U nas ludzie nie chodza na koncerty, w Niemczech tak.
Wszystko zajebiscie przyjeło sie w Polsce.franz pisze:



