Koszykówka: MŚ, ME itd. itp.

zygy
Skład B
Skład B
Posty: 148
Rejestracja: 17 lip 2006, 14:25
Reputacja: 0
Lokalizacja: Warszawa/Bolzano
Kontakt:

Post autor: zygy » 07 wrz 2007, 2:50

Ja bym jeszcze nie przekreślał Włochów, gdyż widać że rozkrecają się z meczu na mecz i gdyby nie pechowa porażka ze Słowenią to ich sytuacja byłaby całkiem niezła.

W tej chwili Italia aby awansować do ćwierćfinałów musi pokonać Niemców i Turków i ma na to naprawdę spore szanse, gdyż akurat ci przeciwnicy w odróżnieniu od Słowenii bardzo im "leżą".
Odkąd interesuje się koszem czyli jakoś tak od 1997roku to Włosi ogrywali Niemców kolejno na ME w:1997,1999,2003 i 2005 roku zaś Turków w:1997 i 1999 zaś ani razu z tymi dwoma krajami ostatnio nie przegrali.
Jeśli chodzi o mecz Włochów z Litwą to mają mniejsze szanse na zwycięstwo gdyż Litwini mają w tej chwili po powrocie Jasikieviciusa chyba najlepszy i najbardziej wyrównany skład ze wszystkich drużyn(brakuje mi tam tylko Arvydasa Macijauskasa z Olympiakosu i byliby nie do pokonania).Myślę że Włosi mogą porażkę z Litwą sobie wkalkulować i nie przejmować się nią zbytnio gdyż nie ta potyczka zadecyduje o ich być albo nie być w "czołowej 8".
No chyba że dzień konia znowu trafi Gianluca Basile, który pognębił Litwinów w półfinale IO w Atenach kiedy to trafiał z nieprawdopodobnych pozycji za 3 i zdobył ponad 30pkt, a mecz z Polską pokazał że powoli odzyskuje formę...
Należy też dodać że Włosi ograli także Litwę w meczu grupowym na IO w Sydney w 2000roku, natomiast przegrali z nimi na ME w 1999roku co i tak nie przeszkodziło Italii w zdobyciu póżniej złotego medalu ale wtedy w tych zespołach wystepowali zupełnie inni zawodnicy niż obecnie więc nie należy się nimi zbytnio sugerować.

Należy też zauważyć że włosi grają podobnie jak w 2003roku kiedy to zdobyli brązowe medale i wywalczyli awans na Olimpiade gdzie zdobyli póżniej srebro.Wtedy także jak teraz przegrali 2pierwsze mecze i to z tymi samymi rywalami-ze Słowenią i Francją by póżniej ograć w meczu ostatniej szansy-Bośnię i Hercegowiną podobnie jak teraz Polskę i awansować do kolejnej rundy.W 2003 roku Italia dowodzona przez grającego wtedy kapitalne mecze Massimo Bulleriego grała z meczu na mecz coraz lepiej i ostatecznie zatrzynała się na Hiszpanii w półfinale ale mimo to wywalczyła ostatecznie brązowy medal po pokonaniu Francji co było rewanżem za porażkę w grupie. A jak będzie w tym roku? Pożyjemy zobaczymy ale wiele wskazuję że może być podobnie.W każdym razie mocno trzymam kciuki za Włochów i życze im medalu z całego serca.

Warto też dodać że opócz tytułu mistrza Europy i medali samych w sobie stawką jest także olimpijski awans, który uzyskają tylko 2najlepsze dróżyny.Jeśli jednak gospodarze-Hiszpanie, którzy jako mistrzowie świata awans na olimpiadę mają już zapewniony awansują do finału to awans uzyska też 3drużyna.
Kolejne 4drużyny czyli najprawdopodobniej z miejsc 4-7 uzyska natomiast awans do dodatkowego turnieju kwalifikacyjnego, który odbędzie się w Singapurze w czerwcu przyszłego roku, gdzie będą grały także drużyny z innych kontynentów zaś celem będzie ostatnie wolne miejsce na Igrzyska w Pekinie.
Tak więc nawet mecz o 7miejsce na tych ME będzie miał duże znaczenie i dlatego w przypadku Włochów fundamentalne jest znależć się w pierwszej "czwórce" swojej grupy i awansować do ćwierćfinałów.
Ogólnie jego gra pozytywnie mnie zaskoczyła bo widząc go w NBA miałem wrażenie że patrzę na sierotkę Marysię która sama znalazła się w lesie
Ej no nie przesadzajmy.Co prawda Bargnani miał słaby początek ale z czasem grał coraz lepiej by ostatecznie zakończyć sezon ze średnią grubo ponad 10pkt. na mecz.Oprócz tego wybrano go do pierwszej piątki składu pierwszoroczniaków w meczu z drugoroczniakami podczas weekendu All-Stars Game i gdyby nie przerwa spowodowana usunięciem wyrostka robaczkowego pod koniec sezonu zasadniczego to prawdopodobnie Bargnianiemu przypadłby tytuł dla najlepszego "rokies of the season".
Należy też zauważyć że to m.in. dzieki coraz lepszej grze Bargnaniego Toronto Raptors po słabym początku sezonu zaczęli grać rewelacyjnie i zaliczyli najlepszy sezon w historii zakończony mistrzostwem Atlantic Division i awansem do play-offów po kilku latach przerwy, gdzie niestety nie sprostali Netsom już w 1rundzie(oczywiście niekwestionowanym liderem Raptors był Bosh ale Bargniani swoją dobrą grą także jakąś tam cegiełkę do sukcesów Toronto dołożył).
Doszło nawet do tego że ich trener Sam Mitchell, który dotąd był raczej pośmiewiskiem i nieudacznikiem został wybrany "coachem sezonu" w NBA.
Wracając do "Mago" to Raptors częściej występował on na obwodzie niż pod koszem nawet pomimo swojego wzrostu i przeważnie był 6 zawodnikiem wchodzącym z ławki na ogół za Garbajose, który notabene nabawił się bardzo poważnego złamania kostki i dopiero teraz powraca do gry w barwach Hiszpanii.
Wracając do Bargnaniego to nazywany jest on "Nowitzkim2" i na pewno stylem gry i wyglądem przypomina nieco swego sławniejszego kolegę z Niemiec.Na pewno Andrea musi nabrać trochę więcej masy by nie dać się tak przepychć pod koszem i zacząć lepiej grać w "pomalowanym" oraz musi także zdobyć nieco więcej jakże niezbędnego w NBA doświadczenia.W każdym razie na pewno Bargnianiemu bliżej jest do stylu Nowitzkiego niż np. Paula Gasola.
Swoją drogą zapowiada się ciekawa konfrontacja Bargniani-Nowitzki podczas meczu Włochy-Niemcy na ME, choć na chwilę obecną to oczywiście Dirk jest ciągle dużo lepszym graczem ale moim zdaniem i tak wygrają włosi, którzy mają bardziej wyrównany i lepszy zespół.
bo jego zmiennik Marconato od kilku już lat straszy jedynie nazwiskiem
Racja, zupełnie nie poznaję tego zawodnika.Gra podczas tych ME fatalnie i jest chyba jak dotąd chyba najsłabszym zawodnikiem w reprezentacji Włoch.A przecież jeszcze 2-3lata temu bardzo dobrze grał w Eurolidze w barwach Benettonu Treviso.Jak widać albo katalonia mu nie służy albo już niestety wiek daje o sobie znać, choć jak się spojrzy na takiego Wójcika, który w wieku 37lat jeszcze potrafi grać całkiem niezle to jest to trochę dziwne.
Poza tym sięgnąłem do archiwów do meczu Polska-Włochy na ME w 1997roku także w Hiszpanii kiedy to przegraliśmy 15punktami ale i tak awansowaliśmy dalej by ostatecznie zająć 8miejsce zaś Włosi zostali wtedy wicemistrzami europy po przegranym finale z Jugosławią.Wtedy to prym w Italii wiedli naturalizowany amerykanin-Carlton Meyers i "słoweniec" z włoskim paszportem-Gregor Fucka.
Ale nie na to zwróciłem głównie uwagę.Otóż z zawodników, którzy grali wówczas w tamtym meczu oraz występowali także teraz to byli to wśród Polaków-Wójcik i Pluta zaś wśród Włochów właśnie Denis Marconato, który był wtedy tylko rezerwowym ale trochę też grał.W składzie Włochów był wtedy także Giacomo Galanda, który grałby także we wczorajszym spotkaniu gdyby nie kontuzja, która wyeliminowała obecnego kapitana reprezentacji Italii z udziału w tegorocznych ME.

Oj trochę się rozpisałem.

pozdro

Wróć do „Inne sporty”