No ale koniec narzekania. 7 zwycięstwo(Carling Cup nie biorę pod uwagę) z rzędu United i to cieszy. Mecz nie był rewelacyjny, a momentami nawet nudny. Tomek nie miał jakoś bardzo dużo do roboty. Kilka strzałow z dystansu, 3-4 rzuty wolne i tyle. Miał trochę szczęścia, raz pomógł mu liniowy, który dopatrzył się spalonego Manciniego.
Obrona znów rozegrała dobre zawody. Nawet O'Shea nie dawał się bardzo łatwo ogrywać, dobrze asekurował go Rio. W pomocy znów trochę zabrakło. Ronaldo i Nani za dużo strat. Żaden z napastników też nie prezentuje rewelacyjnej formy.
Największy pozytyw, to fakt, że mimo nieciekawego stylu wygrywamy. Zaczyna mi to przypominać Chelsea



