Dida nigdy według mnie nigdy nie był dobrym bramkarzem. I jeszcze to aktorstwo - kibic naprawdę chciał tylko zrobić ze sławnym bramkarzem "Mordo ty moja!".
Dida - ciężko z rozumieniem - zinterpretował to jako zamach na życie chyba. Ale różne ludzie mają fantazje.
A sam Milan nie bardzo sie spisał - niewidoczny Oddo, nie ugrywał nic; Pippo biegał bezradny; Ambrosini plątał się we własnych nogach... Potwierdziło się, że włoski futbol jest mało efektowny (efektywny też) oraz, że zdolności aktorskie czasem dają więcej niż dobra gra.



