Grupa B Liga Mistrzów 2007/08

Awatar użytkownika
Valencianista
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 210
Rejestracja: 01 lip 2006, 9:30
Reputacja: 0
Lokalizacja: Stalowa wola

Post autor: Valencianista » 04 paź 2007, 15:37

Ogromny niedosyt,tak w skrócie mogę scharakteryzować moje odczucia dotyczące meczu.Rozpoczęliśmy świetnie,gra dobrze nam się zazębiała.Bramka Villi tylko rozbudziła apetyty,tym bardziej,że z kolejnymi minutami graliśmy bardzo dobrze.Potem w znakomitej sytuacji Joaquin nie zdołał pokonać Cecha i w niespełna minutę później Chelsea doprowadziła do remisu.Trafienie samobójcze Moretti'ego podcięło nam nieco skrzydła.Niemniej do końca pierwszej połowy kontrolowaliśmy mecz.Drugie 45 minut to znacznie lepsza gra CFC.Przez początkowe fragmenty drugiej odsłony zdominowali środek pola.Kiedy otrząsnęliśmy się z ich przewagi doszło do kontry i gola zdobył Drogba.Szkoda,że Rosetti nie odgwizdał ewidentnego zagrania ręką J.Cole'a bo z tej akcji bramkowej nic by nie było.Błąd Marcheny przy opanowaniu piłki,ta nieco przypadkowo trafia w rękę Cole'a (wydatnie pomagając mu w opanowaniu) i po jego prostopadłej piłce tracimy gola.
Niemniej są pozytywy,przede wszystkim gra defensywna bloku obronnego.Kilka razy zawodnicy the Blues złapani na offsajdzie (przy każdej z tych sytuacji obrona w niemal idealnej linii),Albiol znakomicie wyłączył z gry Drogbę.Za wyjątkiem akcji bramkowej Didier praktycznie sobie nie pograł.To cieszy,bo forma choć nadal nie jest optymalna to powoli rośnie.Kapitalny mecz el Guaje,gdyby tylko Joaquin zagrał w połowie tak dobrze (i skutecznie jak Villa) to po 20 minutach prowadzilibyśmy dwoma lub trzema bramkami.Nieźle zagrał Moro,choć momentami wyłączał się z gry.Zmiana jaką dał Zigic daje spory zastrzyk optymizmu.Wywalczył kilka rzutów wolnych i niemal zaliczył asystę (gdyby tylko Silva lepiej przyłożył głowę).Potwierdziła się niejako opinia jaką swego czasu wygłosiłem na temat zaangażowania obrońców w kryciu Morientesa i Zigicia.poza polem karnym el Moro praktycznie nie stanowił zagrożenia dla obrońców Chelsea.W przeciwieństwie do Serba,który absorbował uwagę często nawet dwóch obrońców.Tym samym otwierając pole kolegom z drużyny.Tragiczny mecz w wykonaniu Barajy.Praktycznie nie posłał ani jednej celnej piłki po wejściu na boisko.

Tragedii nie ma,zwłaszcza patrząc na kalendarz.Najbliższe dwa mecze z Rosenborgiem i jeśli tylko w międzyczasie nie dojdzie do jakiejś drastycznej zniżki formy to powinniśmy dopisać komplet punktów.
Gratulacje dla CFC,wygrana nieco szczęśliwa ale kto za rok będzie o tym pamiętał.

Sempre Che...

Wróć do „Puchary Europejskie”