Odczucia podobne jak u kolegi wyżej - mecz bardzo słaby, mało emocji na boisku, kopanina w środku pola...
Za to na trybunach atmosfera świetna, zdarte gardło i bardzo fajna oprawa.
Z pieśni zwłaszcza utknęła mi w pamięci kolenda. Mimo, że ostatni raz śpiewałam ją dobre 7-8 lat temu, to w środę szybko przypomniałam sobie słowa.
A Ryba jest świetny, Twoją teorię głoszę już od kilkunastu meczów.



