Obie płyty, o których wspomina przedmówca śmiało polecam.
Radiohead po raz kolejny pokazał klasę, pierwszy kawałek mocno elektroniczny, dalej już bardziej gitarowo. Jak dla mnie im dalej tym lepiej, a najbardziej podoba mi się kawałek House of Cards.
A Soundtrack do filmu Into The Wild stworzony przez Veddera, to dobry krążek na jesienne wieczory. Płyta bardzo delikatna, spokojna, Eddie nie zawiódł. Wokalnie oczywiście jak zwykle mistrzostwo świata.



