Stal Stalowa Wola (zbiorczy)

Awatar użytkownika
guru
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 9141
Rejestracja: 28 lut 2006, 19:12
Reputacja: 335

Post autor: guru » 15 paź 2007, 1:34

następny mecz z Odrą Opole. Stal gra u siebie i w chwili obecnej w grę wchodzą tylko 3 oczka.
Słowo stało się ciałem. 8) Stal pokonała Odrę 1:0. Gola na wagę trzech punktów strzelił Salami w drugiej minucie meczu.

Warto dodać, że to było 3 zwycięstwo w 5 meczach pod wodzą Władysława Łacha. Za to Albin Mikulski zdołał wygrać ze Stalówka w tej rundzie tylko jeden mecz.

A teraz trochę więcej na temat spotkania:

Już w pierwszej akcji na listę strzelców mógł się wpiasć Abel Salami, ale huknął z kilku metrów z ostrego kąta obok bramki. Chwilę później Nigeryjczyk już się nie pomylił. Po błędzie Ganowicza, który tak niefortunnie wybijał piłkę, że padła ona łupem Treli, a ten podał do Salamiego. Napastnik Stali wpadł mędzy Janickiego i Zalewskiego i z 7. metrów uderzył na bramkę. Piłka odbiła się od słupka i poturlała wzdłuż linii bramkowej - Feć zdążył ją wybić, ale w momencie, gdy wyraźnie już ją przekroczyła. Asystent pana Giejsztorowicza podniósł chorągiewkę i sędzia główny wskazał na środek boiska. Bramkraz Odry próbował wymusić na arbitrze zmianę decyzji, ale nadaremnie.
Salami mógł raz jeszcze pokonać Fecia kilkanaście minut później, gdy z lewej strony pola karnego dogrywał mu Trela. Lewy pomocnik Stali wrzucił piłkę wzdłuż bramki i gdyby Salami pospieszył się o ułamek sekundy byłby gol. W 33. minucie dobrej okazji nie wykorzystał Krzysztof Trela, nie trafiając czysto w piłkę na 10. metrze.
W 43. minucie zderzyli się w polu karnym Salami i Ganowicz. Piłkarz Odry nadepnął naszego napastnika po tym upadku, a ten zrewanżował mu się uderzeniem w twarz. Sędzia pokazał opolaninowi żółtą, a piłkarzowi Stali czerwoną kartkę.
– Nie mogłem postąpić inaczej - mówił pan Giejsztorowicz przed rozpoczęciem drugiej połowy. – Przepisy jasno precyzują takie zachowanie. Za uderzenie w twarz rywala piłkarz musi być ukarany czerwoną kartką.
Po przerwei stalowcy nie dość, że grali w „10” to jeszcze pod wiatr. Piłka wyczyniała w powietrzu cuda i naprawdę nasza drużyna musiała cały czas mieć się na baczności. Odra atakowała non stop, ale defensywa „Stalówki” na czele z Gergelym Gheczym i Jackiem Maciorowskim nie popełniła błędu do ostatniego gwizdka arbitra.

Następny mecz z Lechią... :)

Wróć do „Polska”