Myślałem, że do końca sezonu będzie już spokój z dopingiem, a tutaj znów kogoś zawiesili. Szkoda, chociaż za Włochem jakoś specjalnie nie przepadam.
Co do Oscara Pereiro. Całe szczęście, że wreszcie przyznali mu tytuł zwycięzcy, bo przegrał z Landisem z nieuczciwej walce. Gdyby nie testosteron, to Amerykanina nawet na podium zeszłorocznego touru by nie było. Moim zdaniem słusznie zrobiło UCI i organizatorzy touru.
Zdjęcia z "dekoracji" hiszpańskiego kolarza w Madrycie:
Oscar Pereiro 1
Oscar Pereiro 2



