Dobro, no to po kolei:
Na obu meczach (i w Anglii i w Niemczech), bylem w juz w tym sezonie: pierwszy to spotkanie Werder Brema - Vfl Wolsfburg, zakoczone wynikiem 1:2 dla Wolfsburga, a w Anglii bylem na spotkaniu w Londynie, gdie Crystal Palace podejmowalo Newcastle (2:0 dla Srok), mecz w Niemczech rozegrany byl pod koniec sierpnia (bodaj 28), natomiast spotkanie Premiership bylo w listpadzie (21 listopada). Domagales sie faktow wiec je podalem. I chociaz spotaknie w Niemczech bylo rozegrane przez teoretycnie siniejszych rywali, to mecz w Anglii podobal mi sie bardziej. Dlaczego - i tu dochodzmy do sedna sprawy. Na tempo i brak emocji w Bremie nie moglem narzekac, ale przy spotkaniu z udzialem zespolow angielskich wszystko bylo szybsze. To samo tyczy sie atmosfery na trybunach - jako, ze nie jestem fanem zadnym z wymienionych klubow, mialem nadzieje, ze nie zostane "zjedzony" przez kibicow. I tu sie troche na Nimecach zawiodlem - gdyby nie to, ze bylem na meczu z wujkiem, ktory po niemiecku mowi, to raczej nie znalazlbym czlowieka, ktory pomoglby mi np. znalezc miejsce, a w czasie meczu ciagkle by mnie ktos nie zaczepial. W Anglii bylem zupelnie sam i postanowilem udawac, ze jezyka nie znam, zeby moc porownac to, o czym przed chwila napisalem. I byc moze po prostu trafilem na zyczliwych ludzi, ale bez zadnych docinkow ( nieznajomosci jezyka) wszystko mi pokazali i wytlumaczyli. Powtarzam - taka sytuacja mogla miec miejsce rownie dobrze w Niemczech, ale stalo sie inaczej.
Moze ustalmy - na ten temat masz swoje zdanie, ja mam swoje i wydaje mi sie, ze sie dogadamy. Mysle wiec, ze najlepiej uszanowac swoje opinie i juz dalej nie tlumaczyc sobie swoich racji i zaprzestac bezsensownego nazywania mnie prowokatorem. Bo gdybym nim byl, to nie pisalbym tak dlugo, tylko palnalbym jakas totalna bzdure i w ogle nie chcial jej uargumentowac.
Zywie nadzieje, ze jeszcze bedziemy mieli okazje kiedys poprowadzic konstruktyna wymiane zdan, bo przekrzykiwanie sie do niczego nie prowadzi.



