Po pierwszej połowie prowadziła Lechia 2:0. Bramki dla gości strzelali Rogalski i Cetarowicz. Po przerwie długo utrzymywał się taki wynik. Dopiero w 74 minucie spotkania, kontaktowego gola strzelił Gęśla. W 81' po centrze z rzutu rożnego z kilku metrów gola strzelił Krawiec. Od tej pory Stal atakowała, jednak nie potrafili pokonać bramkarza Lechii.
Warto dodać, że w tym meczu nie zagrał Salami, który jest najskuteczniejszym zawodnikiem Stali.
Po meczu Władysław Łach (trener Stalówki): W pierwszej połowie straciliśmy dwie bramki. Do 20. minuty gra była wyrównana, a nawet z lekkim wskazaniem na nas. Parę razy próbował szczęścia Iwanicki, ale mu się nie udało. Żeby zremisować z czołową drużyną musiałem w przerwie pobudzić trochę chłopaków, musiałem zmienić ustawienie. Myślę, że pomogła wiara, że można pokusić się o dobry wynik sprawiła, że udało się go osiągnąć. Murawa jaka jest taka jest. Jak wszyscy na niej trenują to jak ma ona wyglądać.
Jestem niezmiernie zadowolony, a zarazem smutny, że runda jesienna już się skończyła. Pod wodzą Łacha Stal zaczęła wygrywać mecze. Remis u siebie z wiceliderem też nie jest zły. Stal ma duże szansę na utrzymanie się i to wszystko dzięki nowemu trenerowi.



