1/8 finału LM: Arsenal - Milan (15.02.2012 i 06.03.2012)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post autor: Wilmore » 18 lut 2008, 16:57

guru pisze: A my liczymy na wypoczętego Flamsa. Francuz już zabiegał nie jednego dzika w Premiership. Kake będzie prześladował na każdym kroku. Razz
Wiesz, jak do niego doskoczy Ambrosini czy (boże, zachowaj Francuza) Gattuso, to myślę sobie, że Flams sobie niewiele pogra. Rolą tej dwójki jest to, żeby takich młokosów zniechęcić do trzymania się blisko geniusza i dać Kace sporo miejsca do gry. Na razie żadna pomoc Europy tego systemu nie była w stanie zatrzymać, więc wątpię, żeby chudy Francuz nagle okazał się być inny. ;)
fieldy pisze:Nasza obrona jest lepsza, ale ...
Hmm?
Mamy na środku Nestę w wybornej formie, Kaladze, który na LM się spręża jak Seedorf, Oddo i Jankulovskiego, którzy w obronie grają super - ofensywa o pomstę do nieba woła, ale mam dziwne wrażenie, że w środę pokażą klasę inną, niż w lidze, zresztą jak cały Milan.
fieldy pisze: Mam nadzieje, że wasza pomoc nie zagra tak jak z ManU na San Siro Very Happy
Obawiam się, że nie - nie będzie musiała aż tak się starać, bo w Arsenalu nie trzeba będzie zatrzymywać żadnego Cristiano Ronaldo. Pomoc United stawiam wyżej niż Waszą, więc myślę, że Ambrosini i Gattuso nie będą musieli aż tak się starać. Choć ich pojedynki z Fabregasem czy Hlebem mogą być niezwykle ciekawe.
fieldy pisze:Ktoś napisał, że Arsenal ma lepszych skrzydłowych. Nie wiem jak tam w Milanie, ale u nas skrzydłowych nie ma w ogóle Krzywy Ani Hleb, ani Rosicky takimi nie są.
Różnica jest między obiema ekipami taka, że w Arsenalu dwóch bocznych piłkarzy gra po bokach, natomiast w Milanie na boku nie gra nikt poza bocznymi obrońcami - więc w tym elemencie gry nas oczywiście bijecie na łeb na szyję, choćby i na skrzydle miał grać Lehmann ;)
fieldy pisze:Jak ich zabraknie, to imo sprawa awansu jest już przesądzona.
Milanu gry przewidzieć sie nie da - z jednej strony mam w pamięci United czy Bayern sprzed roku, a z drugiej siedzi mi w głowie świadomość, że już zbyt wiele mieliśmy tych wzlotów i chyba czas wreszcie na upadek z wysokiego konia.
Inzaghi, wiadomo jak gra - a jak nasze pułapki ofsajdowe wyglądają z Hoytem i Traore - wszyscy widzieli.
Inzaghi na razie w lidze prezentuje skuteczność godną Włodarczyka, ale w LM pewnie strzeli hat-tricka ;) Hoyte ma zagrać?
A kto to jest Traore? ;)
(L)oczkerson pisze:w ataku Arsenal ma bardzo skutecznego Adebayora dla którego odopowiednika w Milanie nie ma (bo Pato pewniakiem jeszcze nie jest) .
Tu akurat jestem dziwnie spokojny - myślę, że Adebayorem zajmie się dokładnie Nesta, a ten potrafi wyłączyć piłkarza z gry jak mało kto. Dużo bardziej obawiam się ewentualnego partnera Togijczyka lub wejść ofensywnych pomocników nagle ze środka - Nesta i Kaladze jeden na jednego grają świetnie, ale jeśli zaatakuje nasz środek trójka piłkarzy Londynu, to może być źle.

Stawiam na Milan, choć nie tak zdecydowanie, jak stawiałem rok temu przed meczem z innymi Anglikami - nie mam wątpliwości, że mamy doświadczoną ekipę, i mimo tego, że od miesięcy nie zagraliśmy naprawdę dobrego meczu (takiego, w którym moglibyśmy pokonać Arsenal bez wsparcia ścian i powietrza, tylko własnymi możliwościami), to jednak wierzę w nagły przebłysk formy wszystkich, od Seedorfa po Kalaca i kontuzjowanego (?) Pato. Od tego, czy zagra Brazylijczyk, zależy naprawdę wiele. Myślę jednak, że nawet jeśli będzie on zdrów, to nie wyjdziemy dwójką napastników - Ancelotti lubi się asekurować, a obawiam się, że teraz ma wyjątkowo powód do stworzenia zasieków - Arsenal ma mocny środek pola, na skrzydle też grają środkowi pomocnicy, więc pewnie postawimy na trójkę Ambrosini-Gattuso-Pirlo, a przed nimi Holender z Kaką. I w ataku Inzaghi, za niego w zależności od postępu meczu wejdzie Pato (jako snajper) albo Gilardino (a Pato wejdzie za któregoś z DP, ale to mało prawdopodobny wariant, znając Pacynkę).

Jedno jest pewne - to będzie naprawdę widowisko godne siedzenia przed laptopem i oglądania na rwącym się łączu, bo jeśli obie ekipy zagrają na tyle dobrze, na ile je stać, to Boruc z Katalonią może się schować.

Wróć do „Puchary Europejskie”