Schuster przystąpił do meczu, który trzeba wygrać z drugą linią złożoną z 3-ech defensywnych pomocników i chimerycznego Gutiego przed nimi (4-3-1-2), Drenthe zaś pierwszą połowę ogląda z ławki. To w połączeniu z średnią grą w ofensywie bocznych obrońców (Salgado&Heinze) w zasadzie z góry było skazane na porażkę. Czy nie można było tak: Drenthe-Diarra-Guti-Robinho?. Może ta przegrana nauczy czegoś Niemca.
Gratulacje dla Romy!



