
Film opowiada o życiu i śmierci Iana Curtisa, wokalisty Joy Division, legendarnej grupy rockowej grającej muzykę klasyfikowaną jako post-punk. Curtis rozdarty pomiędzy życiem rodzinnym, rosnącą sławą oraz miłością do innej kobiety popełnił samobójstwo 18 maja 1980 roku w wieku 23 lat, w przeddzień pierwszego tournee Joy Division po Stanach Zjednoczonych. Nie zdając sobie z tego sprawy, Ian Curtis zmienił oblicze muzyki rockowej.
Idealna recenzja tego filmu napisana przez internautke:
Warto zobaczyć, ale to prawda Joy Division nie da się ująć w filmie!!
No muszę się przyłączyć, to fakt, że Joy Division w ciągu w sumie krótkiego czasu wnieśli w świat muzyki bardzo wiele! Ale tu nie chodzi tylko o muzykę... Mają oni coś niesamowicie prawdziwego w sobie, coś co naprawdę przyciąga. Muzyka Joy Division częściowo miała być piękna, a częściowo nigdy taka nie miała być i to jest prawda. Może uderza w niej jeszcze poświęcenie Iana, jego śmierć jest zarazem piękna (bo pozostał w niej, w swoim świecie, nie poszedł na kompromis) i bardzo brutalna (bo udowadnia, że był niestety zbyt słaby by poradzić sobie w tym świecie, niestety nie był w stanie przetrwać).
Ale tak właściwie to miało być o filmie, więc Sam Riley bezbłędnie, zresztą ogólnie dobrze dobrani ludzie (trochę mnie nie przekonywała Samantha Morton jako Debbie), wielki plus za utrzymanie filmu w konwencji szarej, trochę za mało muzyki i mimo wszystko trochę za mało Iana (mam wrażenie, że gdzieś, coś tam umknęło), końcówka-porażka. To chyba na tyle.
Jezeli chciałby ktoś poczytać głębsze rozważania na temat psychiki Cutrisa itp to zapraszam tutaj!!
Film polecam każdemu fanowi dobrej muzyki. Joy Division to był fenomen, który oprócz odkrycia muzyki post-punkowej zasłynął również tym, że Curtis wraz z basistą swojego zespołu, zmienieli całkowicie sposób gry na basówce, który jest wykorzystywany do dnia dzisiejszego. Zespół wydał 2 płyty, które są zaliczane (obie!!) do 30 płyt wszechczasów. Nie zdając sobie z tego sprawy, Ian Curtis zmienił oblicze muzyki rockowej . Jest to, według wielu krytyków i mojej skromnej osoby, jeden z najmniej docenianych zespołów, który zrobił wiele dla rocka.
Najbardziej znane kawałki Joy Division:
Love will tear us apart
Dead Souls
Wart zaznaczyć, że takie zespoły jak Radiohead, NIN czy The Killers otwarcie przyznają, że Joy Dision to był jeden z zespołów na którym się wzorują co udowadniają tworząc sporo corverów tegoż zepsołu.
Jeszcze tylko fragmencik z filmu z kapitalnym kawałkiem Divisionów: CLICK
Jest to smutny film o człowieku, który dążył do celu (chociaż co nim tak naprawdę było??) poprzez spełnianie swoich marzeń, które niestety go przerosły. (trzeba w tym wypadku połączyć ze sobą muzykę i film).
ufff... trochę się rozpisałem ale naprawdę warto było. Jeszcze napisze o paru ciekawych filmach ale teraz już mi się nie chce




