Forumowicz od A do Z (gotowe alfabety)

Awatar użytkownika
Akarin
Bundesliga ToNi Liga
Posty: 4539
Rejestracja: 16 paź 2005, 11:59
Reputacja: 45
Lokalizacja: Bolesławiec

Post autor: Akarin » 30 mar 2008, 15:09

Trochę to długo trwało zanim zabrałem się do napisania tego alfabetu, ale lepiej późno niż wcale :P

A- jak (oczywiście) alkohol. Większość od tego zaczyna to nie będę się wyłamywał :wink: . Trunki wysokoprocentowe towarzyszą mi, z pewnymi przerwami, od mniej więcej 15 roku życia. Nigdy jednak nie uważałem ich za podstawę moje egzystencji (vide Mentor :P ) piję dla
przyjemności a nie po to, aby poczuć się fajnym :P ostatnio jednak, za sprawą sąsiada, z którym jeżdżę na rowerze po każdej jeździe wpadamy do baru „Za Bobrem” na jednego browara. Podobno to też dobrze działa na organizm jak się po dużym wysiłku wypije jedno małe piwo. Ja tam żadnej różnicy nie poczułem na razie :wink: W moich dotychczasowych przeżyciach z alkoholem przesadziłem tylko dwa razy. Czytaj dwa razy byłem naprawdę pijany: pierwszy raz na sylwestra w 2005/2006 roku a
drugi raz na wycieczce klasowej w Pradze pół roku później. Po tym drugim incydencie do teraz nie piłem wódki. Tak wiem dla niektórych nie jest to normalne :P

B- jak, nie, nie Bayern :], B jak Bundesliga. Na Bayern też przyjdzie czas :wink: Bundesliga- wielu uważa ją za słabą ligę, Polacy uważają ludzi, którzy kibicują Niemieckiemu klubowi za zdrajców lub tak zwanych Volksdeutschów (niewielu zna to słowo dzisiaj :wink: ). Mi to jest zupełnie obojętne, co tacy ludzie, przez których nie przemawia nic mądrego tylko powtarzają głupoty z mediów, mówią i sądzą. Ale teraz już tylko, o Bundeslidze. Jest to moja druga miłość po Bayernie. Zapoznanie się z ligą miałem łatwe, bo jak już wiele razy mówiłem, moja matka jest germanistką i ma sporo kontaktów w Niemczech a ojciec też lubi piłkę, (choć nie jest takim maniakiem jak ja) i często oglądał na Defie, ARD skróty czy też całe spotkania Bl a ja jako mały brzdąc siadałem koło niego i się wypytywałem ciągle o tych gości latających za piłką. Ojciec mówił ja słuchałem. I jako 7 latek wiedziałem już, co nieco o naszych zachodnich sąsiadach i Bundeslidze. Zawsze podobało mi się jak grają ci piłkarze w czerwonych trykotach. Potem dowiedziałem się, że to zawodnicy Bayernu i zacząłem ich lubić najbardziej z wszystkich zespołów. Ale o tym później. Bundesliga dla mnie ma swój niepowtarzalny urok, piękne stadiony, świetni piłkarze (kiedyś było ich więcej). Zawsze podobał mi się Niemiecki styl gry. W Pucharach Europejskich zawsze kibicuję niemieckim zespołom. Oczywiście najgoręcej jednemu, ale reszcie również po to, aby odubowywali siłę Bundesligi. I na razie im to idzie nawet nieźle.

C- jak czekanie, czyli inaczej mówiąc cierpliwość. Nie jest to moja silna strona, bo często nie mam po prostu dla niektórych cierpliwości. Czasami jednak zdarza mi się, ku mojemu zaskoczeniu wytrzymać i kogoś nie skrytykować czy powiedzieć mu czegoś niemiłego dlatego, że się ociąga (w moim mniemaniu). Czasami przez to mam małe problemy. Nie lubię czekać na to aż ktoś coś w końcu zrobi i krytykuję (mówią, że jestem w tym dobry :/ )

D- jak derby, czyli spotkania specjalne w każdej lidze. Najważniejszymi derbami, oczywiście, dla każdego kibica Bayernu są derby z TSV. Można napisać książkę o tym co się tam działo. Pamiętne wrzuty Baslera i Loranta, czerwone kartki, akcje, gole. Jednak od dłuższego czasu nie ma prawdziwych derbów. Ostatnie prawdzie derby były w DFB-Pokal, kiedy to wygraliśmy po dogrywce, gola strzelił oczywiście Franck :P Od paru lat czekam na powrót TSV do pierwszej ligi, bo na spadek Bayernu do drugiej nie ma co liczyć :wink: :D

E- jak Ewa, imię dziewczyny w której się kochałem od 2 klasy podstawówki ( :P ) do 1 klasy gimnazjum. Nigdy nie udało mi się zdobyć jej względów. Choć nie, przepraszam, chodziliśmy ze sobą koło tygodnia :lol: muszę przyznać, że kiedy była trochę już starsza wyszedł jej niezbyt fajny charakter. Obecnie chodzi z jakimś przypakowanym kolesiem, który wydaje się znać tylko parę zdań i je powtarzać. Mówi, że mnie nie zna. To chyba dobrze.

F- jak Francja, czyli kraj za którym nie przepadam. Nie lubię francuskiego języka, jedzenia o reprezentacji mam niezbyt dobre zdanie. Ale w finale MŚ niejako z przymusu im kibicowałem, bo za przeciwników mieli Włochów. Tych samych, którzy wyeliminowali moją ukochaną reprezentację Niemiec z walki o tytuł. Poza tym Włochów też nie lubię. Finał MŚ był dla mnie katorgą :/

G- jak gry. Lubię współzawodnictwo. Gram niemal we wszystko w co umiem. Przez długi czas trenowałem badmintona, z sukcesami :] jednak poprzez problemy w klubie, brak sali do treningów przestałem grać na 2 lata. Potem wróciłem na parę miesięcy, ale zaczęła się runda rewanżowa w piłce i musiałem się skupić tylko na jednym sporcie. Obecnie gram w tylko w piłkę. Od czasu do czasu gram również w inne gry. Oczywiście również na kompie mam ulubione gry. Dużo czasu spędzam przed managerami (21 sezon Bayernem w CM 03/04, co roku mistrzostwo i 14 razy z rzędu LM :] ), strategiami (niezniszczalne Settlers) i innymi.

H- jak homik zwany również chomikiem. Fajne zwierzątko, zawsze chciałem mieć. Ale i tak najbardziej lubię koty :wink:

I- jak Innenverteidiger (*) , czyli na polski- środkowy obrońca. Z racji moich warunków fizycznych (191 cm wzrostu oraz 80 kg wagi) zawsze gram jako środkowy obrońca. Nie wiem dlaczego ostatnio jeden z trenerów wystawił mnie na lewym skrzydle, ale o już jego problem, bo zagrałem tam w miarę dobrze. A tak to zawsze gram na obronie, jedynie na podwórku gram na każdej pozycji poza atakiem :wink: Lubię tą pozycję, choć jest to odpowiedzialna pozycja, bo w klubie gramy w linii i wiesz, że jak ciebie miną to za tobą na 99% jest już tylko bramka + bramkarz. Cóż, ale można trochę bramek głową przy rogach nastrzelać :P

J- jak ‘ja chcę pojechać na mecz’. Czyli zdanie które ostatnio często wypowiadam, jako, że mam obiecane, że na 18 pojadę do Monachium na mecz Bayernu. Codziennie wypytuję rodziców jak się mają sprawy z załatwieniem biletów dla mnie. Jakiś kolega mamy, który mieszka w Niemczech podobno załatwia. Zobaczymy jak to będzie.

K- jak Klub. Czyli FC Bayern Munchen :wink: Moja piłkarska miłość. Wcześniej opisałem jak się zaczęło. Przez ostatnie lata nie miałem możliwości oglądania meczów ligowych, na szczęcie teraz mam szybkiego neta :wink: Klub, z którym jestem na dobre i na złe, myślę co by tu zmienić, analizuje grę, formę zawodników. Od pewnego czasu zgłębiam jeszcze bardziej historię. Staram się znaleźć jakieś ciekawostki. W tym roku doczekałem się wyjazdu na mecz. Mecz co prawda Pucharowy, przeciwko WSW Wuppertal. Opis, jak ktoś nie czytał :P tutaj: http://www.swiatpilki.com/viewtopic.php ... 6my#375135 . Każdy mecz jest dla mnie emocjonujący, choćbyśmy prowadzili 5:0 z Ulm :wink: Oczekuję, ze każdy gracz włoży całe serce do gry i będzie grał ku chwale Bayernu \o/ :D Moim marzeniem było zagrać kiedyś na AA, na to już za późno :P ale mogę się emocjonować meczami Bayernu, golami. No i narzekać, kiedy przegramy :P

L- jak Luca Toni. Jak wszyscy na forum widzą zapanowała mania na Luce :] moje uwielbienie do niego jest nieco dziwne kiedy bierze się pod uwagę fakt, że, uprzejmie mówiąc, nie lubię Włochów. Ani kraju a ni piłkarzy. Zawsze będę ich uważał za udawaczy. Ale nie o tym rzecz. Mianowicie Luca Toni to pierwszy włoski futbolista którego tak uwielbiam, nie ma innego takiego drugiego piłkarza. Wszystko zaczęło się od tego roku. Od tego roku mam szybszy internet, więc oglądałem dużo meczy w każdy weekend. Oglądnąłem prawie każde spotkanie Violi w rundzie rewanżowej i we wszystkich meczach zawsze największą moja uwagę skupiał Luca, lubiłem oglądać jak on gra a grał zawsze świetnie. Podobało mi się to jak współpracuje z drużyną, że strzela dużo bramek no i oczywiście, że nasi działacze chcieli go sprowadzić. Kiedyś napisałem, że „ok., Luca może przyjść, ale nie za 27 baniek” teraz powiem, że Luca jest bezcenny. Sam dokładnie nie wiem skąd ta fascynacja nim, ale jest świetnym piłkarzem, gra dla Bayernu, świetnie się wkomponował w drużynę, strzela dużo bramek, zalicza asysty, świetnie się cieszy, zawsze jest szczęśliwy- to wszystko złożyło się na to, że Luca jest moim ulubieńcem. Jeszcze żeby tylko zrezygnował z kadry ( :pray: ) , bo wtedy nie wiem co mam myśleć :P

M- jak Marek, czyli moje imię. Zawsze cieszyłem się, że mam takie imię. Żadnych głupich zdrobnień nie ma. Mało pisania przy podpisywaniu się, poza tym łatwe do zapamiętania i wymówienia. Dodam również, że na drugie mam Marcin a na bierzmowaniu przyjąłem jeszcze Michał. M&M’s :P

N- jak niespodzianka. Bardzo lubię niespodzianki, szczególnie takie jak wyjazd na mecz Bayernu :P

O- jak ortografia. Zazwyczaj nie mam z nią problemów, ale są przypadki, kiedy się gubię :P

P- jak Polska. Kraj, w którym żyję, kraj jak kraj, choć oczywiście są lepsze i mądrzej zarządzane to jednak jest to mój rodzinny kraj. Nie wiem czy kiedyś nie wyjadę z Polski za granicę. Wiem za to, że na pewno tu wrócę ( o ile wyjadę :P ). Zawsze kibicuje Polsce, mimo iż kochaną Orange się nie interesuję. Może kiedyś zacznę :wink:

Q- jak Quo Vadis? Szczerze mówiąc to sam nie wiem gdzie ja quo vadis, co ma być to będzie. Na razie staram się jak najmniej wysilać i mieć z tego pozytywne efekty. Tak aby nie wkładać w nic dużo pracy a mieć pożądany efekt. Chyba mi się to udaje na razie.

R- jak rower. Zawsze lubiłem jeździć na rowerze, jak byłem mały to jeździłem na rowerze z 4 kołami. Potem już tylko na normalnym rowerze jeździłem. Parę razy przekoziołkowałem, wywaliłem się, pozdzierałem, ale nigdy się do roweru nie zraziłem. Jak tylko jest ładna pogoda to wsiadam na rower i jadę gdzieś z kolegami. Albo samemu staram się pobić swoje rekordy w odległości i czasie.

S- jak Samochód. Mam jedno wymarzone auto. Mustang Shelby GT 500 z 1967 roku. Widziałem je w cenie 120 tys dolarów. Mało to nie jest, ale może uda mi się kiedyś przejechać tym cackiem. Na razie jednak muszę zrobić prawo jazdy :P Kurs startuje już niedługo.

T- jak Telewizor. Nie spędzam już tyle czasu co kiedyś przed TV, ale zawsze lubię sobie siąść i oglądnąć ulubione programy. Mam niemiecką satelitę, więc odbieram niemal każdy niemiecki program. Jako, ze niemiecki rozumiem bardzo dobrze to nie mam żadnych problemów z oglądaniem filmów, programów itp. Kiedyś chciałem kupić Cyfre +, ale rodzice zakupili Liveboxa z prędkością neta 2 mg, to w końcu mogłem spokojnie oglądać wszystkie mecze Bayernu na komputerze.

U
- jak UEFA Cup. Rozgrywki do których musiałem się przyzwyczaić. Oczywiście chętnie oglądałem mecze niemieckich drużyn w UEFA Cup, ale wolałem aby Bayern tam nie grał :P Sytuacja jednak jest taka, że Bayern, na jeden sezon, bierze udział w tych rozgrywkach. Oczywiście jest głównym faworytem od samego początku. Jednak pierwsze mecze pokazały, że przeciwko „No names” w europejskim futbolu będzie ciężko, bez zaangażowania. Teraz jest już dobrze, bo nie ma już kopaczy, tylko są piłkarze :wink: :P

W- jak Wrocław. Miejsce, gdzie chciałbym kiedyś zamieszkać, studiować. Jakoś, sam nie wiem czemu, uważam Wrocław za najlepsze miasto Polskie. Mam nadzieję, że uda mi się tam dostać na studia a potem zamieszkać na stałe.

Y- jak Yakuza. Uwielbiałem ich zabijać w GTA :lol:

Z- jak znak zodiaku. Nie wierzę w jakieś tam wróżby, łańcuszków na gg i kom nie przesyłam. Opis swojego znaku zodiaku czytałem bardzo dawno, ale z tego co pamiętam to trochę tam racji jest. Nie wierzę w jakieś tam nieszczęścia, które mogą mnie spotkać jak coś tam zrobię, lub nie zrobię. Jeszcze nic takiego się nie stało. A znak zodiaku mi się podoba, bo ma związek z kolorem niebieskim, czyli moim ulubionym :wink: :P

(*)- obecnie, od tego sezonu, gram jako napastnik. Styl podobny do Luki :D

Wróć do „Gry Forumowe”