1/4 finału LM - Arsenal vs Liverpool

Awatar użytkownika
Einar
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 641
Rejestracja: 15 gru 2006, 15:12
Reputacja: 0
Lokalizacja: nie z Bytomia :P

Post autor: Einar » 08 kwie 2008, 22:55

Świetny mecz... przynajmniej dla postronnego widza. Osobiście kciuki trzymałem za Arsenal, ale awans Liverpoolu jakąś straszną rzeczą dla mnie nie jest.

Pierwsza połowa bardzo żywa, od początku Arsenal musiał się rzucić do ataków. W końcu po jednej z świetnych akcji bomba Diaby'ego i 0-1. Reiny bym nie obwiniał, bo z takiej odległości to żadna tam jego wina. Choć swoja drogą cały mecz bronił niezbyt pewnie, a jego wybicia wołały o pomste do nieba :roll: Odpowiedz Liverpoolu... Spory błąd Senderosa, któremu uciekł Hyypia. Jednak strzał Fina kapitalny. Fabregas, który stał na słupku nie miał najmniejszych szans na wybicie tej piłki.

W drugiej części gry nieco nudnawo. Obie drużyny podeszły do niej mocno zachowawczo. W końcu grę ożywiło trafienie Torresa - piękna bramka. O dziwo po tym golu The Reds nie cofnęli się i piłka w dalszym ciągu przebywała głównie na połowie Londyńczyków. Aż do fantastycznej akcji Walcotta. Minął chyba czterech czy pięciu zawodników, podał idealnie w tempo do Ade i remis. Jednak chwile później Toure, który w ofensywie poczynał sobie tego dnia świetnie i na pewno dużo lepiej niż Eboue (co zreszta dużym wyczynem nie jest - fatalna postawa tego piłkarza. Nie wiem co Wenger w nim widzi na skrzydle...) troche bezmyślnie sfaulował (bo faul raczej był) Babela, pewnie wykonana jedenastka przez Gerrarda i mamy 3-2. Na koniec jeszcze konterka, gol Babela (btw nie najlepiej ustawiony Almunia, ale w sumie co to ma znaczenie?) i... kolejny półfinał Liverpool - Chelsea. Litości.

Aha, Mascherano - nie trawie kompletnie tego kolesia.

EDIT

Hanni, nie frustruj sie tak... Najlepiej wine zwalic na sedziego, w dodatku dobrze sedziujacego :roll:
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2008, 22:56 przez Einar, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Puchary Europejskie”