Jak to co ma do rzeczy?Moim zdaniem duzo ma do rzeczy.Niektorzy nie mieli wyjscia i zgadzali sie na wspolprace zeby ochronic np. swoja rodzine albo umozliwic swoim dzieciom wyjazd z Polski.Wybierali tzw mniejsze zlo i nie mozna ich stawiac na rowni z tymi ktorzy zdradzali z pelna premedytacja.Uzyje tutaj pewnego porownania:
Moja tato jest chory na raka a szpital w ktorym go mieli leczyc byl zapelniony i trzeba bylo czekac dlugo na miejsce.Wiec dalismy lapowke lekarzowi zeby przyjal tate wczesniej (zwloka miesiaca oznaczala pewna smierc).Wiadomo ze lapowka jest karalna i ze ktos musial dluzej poczekac przez to na swoja kolej ale co z tego skoro chodzilo o zycie mojego ojca.Wybiera sie mniejsze zlo i to mam na mysli.
Czasami przeraza mnie Twoje podejscie do sprawy Bellus.Serio.Moze sa winni tak samo wobec prawa ale na pewno ich winy nie mozna traktowac na tym samym poziomie.
Postaw sie czasami w sytuacji takiego czlowieka.Sa sytuacje w ktorych po prostu nie masz wyboru.Mozesz potem cale zycie pluc sobie w brode i zyc z tym pietnem ale nie masz po prostu wyboru.


