Bramka Torresa ładna, zasługa Żyda, który zszedł z piłką do środka. Torres takich okazji nie marnuje.
Teraz strzelił Essien, ale spalony był. Rossetti z liniowymi jednak uważa.
Ehh, rzut karny.
Jeszcze Benitez z tymi swoimi zmianami.
EDIT: Dobra, 3-1 dla Chelsea. Jeszcze Szpakowski jakby zapowiadał telenowelę wenezuelską.
When you walk through the storm,
hold your head up high...



