Nicolas Maurice-Belay, powiadasz?
Cóż. Nie zapisał się zbytnio w karty klubu. O ile mi wiadomo nie strzelił nawet żadnej bramki w barwach klubu, w oficjalnym meczu! Ale nie jest to typowy napastnik, a raczej skrzydłowy... Pamiętam jego fantastyczne rajdy lewą stroną boiska! Szkoda, że odszedł! Plułem sobie w brodę, gdy dowiedziałem się, że odchodzi, bo nie ukrywam, że byłem jego cichym sympatykiem.
Podobnie wygląda sprawa z Davidem Gigliottim! Obu piłkarzy uważam za największe talenty i największe skarby monegaskiej szkółki piłkarskiej... Zarówno Gigliotti (obecnie Saint-Etienne) oraz Maurice-Belay powinni pozostać w Monaco, które miałoby z nich większe korzyści niż z piłkarzy, którzy obecnie grają na ich pozycjach (wrrr...). A tak to nawet poczciwej ceny za nich nie dostali... Patologia!:/



