Zgadzam się do tego, że rodzina to dobro najwyższe. Jednak chyba inaczej to postrzegamy, zobacz:Chlopaczek pisze:Bellus niektorzy nie robili tego dla swoich korzysci.Nie doslownie.Mowisz o wyzszych dobrach wiec mi powiedz jakim dobrem jest wlasna rodzina matka dzieci?Jak Ty to widzisz?Czym jest dla Ciebie rodzina?Mowisz bardzo wzniosle rzeczy ale ja jestem pewny (tak nie boje sie uzyc tego slowa) ze gdyby Cie przycisneli postawili pod sciana przed wyborem kapujesz albo Twoja matka bedzie miala "pewne problemy" to juz bys tak nie spiewal (chyba ze masz zupelnie inne podejscie do rodziny niz ja).
-ktoś kapuje aby chronic swoją rodzinę a więc chorni utrwala ustrój taki a nie inny. W tym ustroju żyć będą musiały jego dzieci i nie wiadomo czy nie mieli by szczęści spotkaćgrupy pijanych zoomowców, którzy szukali rozywki. Dzieci takiego człowieka co dbał o ustrój będą dalej żyły w kraju o moralności dość wątpilwej.
Pamiętaj jeszcze o tym, że ludzie donosili na swoją rodzinę i to nie jest tak jak ty tutaj pięknie opisujesz, że aż się łezka w oku kręci. DONOSILI na ojca, siostre, żone...
Ciesze się ze lepiej znasz się na mojej mętalności niż ja. Trochę to śmieszne ze wypowiadasz się w trybie twierdzącym o tym co bym zrobił gdyby.
Moje "uczucia" do komunizmu wyniosłem właśnie z domu. Włąśnie ta rodziina wpajała mi wartości skrajnie inne od tych jakie reprezentowali sobą współpracownicy UB, ZOOMowcy, komuniści.
Zgoadza się łatwo, bo mamy pokój - a jest tak dlatego, że byli tacy którzy gdy stanęli przed przywoływanym tutaj wyborem to powiedzieli nie nie będę sypał.Latwo nam mowic teraz gdy mamy to juz mam nadzieje ze ostatecznie za soba.Tak samo jak ja latwo mowie ze bym na pewno stanal w obronie ojczyzny gdy mamy pokoj tak samo Ty mowisz ze bys na pewno nie kapowal.
A może oni myśleli o przyszłości dalszej a nie tylko dobru chwilowym?Podobnie afirmujesz tych ktorzy nie podjeli sie wspolpracy (moze nie musieli tego robic?) i twierdzisz ze dzialali dla ojczyzny przyczyniajac sie do upadku komunizmy.To wszytko prawda ale oni tez dzialali dla siebie dla swoich dzieci i dzieci swoich dzieci.Moze poswiecil swoja rodzine zeby inni mieli kiedys lepiej.Naprawde jesli jakis czlowiek powiedzial:"nie bede z wami wspolpracowal spadajcie na drzewo" to mam dla takiego czlowieka szacunek ale nie wiadomo czy tym samym nie wydal wyroku na swoja rodzine (moze ona sie dla niego nie liczyla?)
Trzeba spojrzec na to szerzej.Nie istnieje czarne i biale zlo i dobro.Sa tez rzeczy posrednie i o tym wlasnie mowie.
Przypominam, że zasadniczym przedmiotem dyskusji jest rzeczona lista. ista współpracowników UB, skoro jest tyle kolorow to powiedz mi czy ten co to w obrnie rodziny jak twierdzisz wyznaczał tych co to mieli potem problemy to nie był agentem? Nie współpracował? przecież tak samo współpracował jak ten co z włąsnej woli. Więc powinien być na rzeczoznej liście.
PS. lista z wyszukiwaniem



