Ale rozchodzi sie o to ze nie mozna wszystkich stawiac kolo siebie i traktowac tak samo.Nie widzisz roznicy miedzy czlowiekiem ktory ukradl zalozmy batonika bo mial taki kaprys a czlowiekiem ktory ukradl chleb bo jego dzieci byly glodne?
Nie widzisz roznicy w osobie ktora korzysta z kradzionego pirackiego oprogramowania (korzystajac z pirackiego Windowsa okradamy producenta developera itp.) a juz wspomnianym czlowiekiem ktory kradnie chleb (okrada sklep) bo jego rodzina gloduje.Zgodze sie ze obydwa przypadki to kradziez ale trzeba wziasc rowniez pod uwage okolicznosci tej kradziezy.
Prawo chyba nie traktuje tego tak samo (chociaz mozna powiedziec ze piractwo to paserstwo ale to jednak jest okradanie kogos[dobrze mowie?]) bo gdyby tak bylo to kazdy z nas bylby w kartotekach policyjnych (niech podniesie reke ten kto nie korzystal nigdy z pirackiego softu) ale prawda jest taka ze piractwo w naszym kraju jest traktowane marginalnie (malo szkodliwosc spoleczna czynu).
A transparenty ktore widzialem w wiadomosciach "Wildstein na prezydenta" sa naprawde zalosne


