Mnie się najbardziej w tym "raporcie" podoba obiektywne podsumowanie:
Jakoś nie pasuje mi to do wyliczeń i wykresów, swoistej obiektywnej wyliczanki. Trochę to trąca bardziej felietonem niż statystyką.Nasuwa się zatem pytanie czy instytucja, która nie odgrywa w życiu przeciętnego obywatela praktycznie żadnej roli, musi być tak kosztowna?
OK. Przyjmijmy te dane. Tylko co to zmienia? Prowadzisz tutaj demagogię - brakuje tylko jeszcze wyliczeń ile za to można by było wybudować kilometrów autostrad (oj niewiele), ile mostów "marnują" ludzie Kurtyki (jeszcze mniej). Twoje prawo odwoływać się do takich niskich technik. Franz zapewne Ci to już też wytknął.
Atakujecie IPN, poprzez to, że drogi nie są budowane. Karkołomna strategia, to bynajmniej nie Janusz Kurtyka zajmuje się budowaniem sieci komunikacji w Polsce. On ma swoje zadania i je dobrze realizuje, zdecydowanie lepiej niż Leon Kieres.
Np. IPN odgrywa fundamentalną rolę w odkrywaniu historii najnowszej. Czemu dobrze jest zajmować się historią II WŚ, ale historia nam bliższa jest dyskryminowana. Czy też powinna być waszym zdaniem. A bliska nam jest tak pod względem odległości czasowej, jak i dlatego, że to co działo się przy Okrągłym Stole determinuje system polityczny w Polsce. A nikt chyba udowadniać nie zamierza, że system polityczny nie ma wpływu na jakość życia w danym kraju.Pytalem o korzysci plynace z utrzymywania IPN nie o placz nad rozlanym mlekiem.



