Jose Bosingwa - mimo, ze z Portugalią dotarł tylko do ćwierćfinału, dla mnie był najlepszym prawym obrońcą na tym turnieju. Bardzo aktywny w ataku i skuteczny w obronie. Na początku dziwiłem się, że gra on, a nie Miguel, z czasem straciłem wszelkie wątpliwosci który jest lepszy. Aczkolwiek gdyby Sergio Ramos od początku grał tak jak w półfinale i finale, to z pewnością on znalazł by się na tym miejscu.
Carles Puyol - bezbłędny. Stoper Barcelony zagrał turniej życia, przejmował wszystko, świetnie blokował, nie pozwolił grac przeciwnikom. W dużej mierze, to dzieki niemu Hiszpania straciła tylko 2 gole.
Giorgio Chiellini - potwierdził talent z FMa
Yuri Zhirkov - zdecydowanie najlepszy lewy obrońca na tym turnieju. W dużej mierze dzięki temu, że na tej pozycji od dawna nie ma zbyt dobrych piłkarzy, ale Zhirkov grał jednak rewelacyjnie w drużynie Hiddinka.
Wesley Sneijder - najlepszy z Holendrów. Po meczach z mistrzami i wicemistrzami świata, był najlepszym piłkarzem na całym turnieju. Gdyby grał tak z innymi druzynami, pewnie by tu nie był, za wynik całej reprezentacji, jednak klasa rywali potwierdziła, że Wesley jest graczem genialnym. Zaszkodziła mu przerwa w meczu z Rumunami, podobnie, jak całej drużynie Holandii.
Marcos Senna - jak dla mnie najlepszy piłkarz na tych mistrzostwach. Bez niego, Hiszpania w obronie była by zdecydowanie słabsza. Byc moze nawet, nie swietowala by dzisiaj mistrzostwa. Kolejny brazylijski geniusz.
Andres Iniesta - według mnie lepszy niż Xavi, naprawdę rewelacyjny turniej gracza Barcelony, był wszędzie, widział wszystko. Jego partnerzy ze środka grali równie wspaniale, ale mi jednak odrobinke bardziej podobał się Iniesta, niż Cesc i Xavi.
Bastian Schweinsteiger - najlepszy z Niemców. Bez niego nie było by finału, strzelał, podawał, dryblował. Najsłabszy mecz zagrał w finale, ale miał przeciw sobie najlepszą obronę turnieju.
David Villa - król strzelców. Mimo, że strzelał tylko w dwóch pierwszych meczach, w cwiercfinale sial zamet w polu karnym i kilka razy zagrozil Buffonowi. W półfinale przeszkodziła mu kontuzja, do czasu której spisywał się całkiem nieźle i gdyby grał do konca, pewnie cos by ustrzelił.
Fernando Torres - bo z Villą tworzyli atak marzeń tego turnieju. Obaj są w piątce najlepszych napastników świata, a byc moze po tym sezonie, beda zajmowac dwie czolowe lokaty. Torres wykonywal ciezka prace drugiego napastnika, odwracajac uwage od Villi. Czasami irytowala jego nieskutecznosc, jednak w najwazniejszym meczu, zrobil to co do niego nalezalo.



