Jan Tomaszewski poinformował, że w poniedziałek przesłał do kancelarii premiera dokumentację świadczącą o tym, że w 2004 roku z naruszeniem prawa przyznano licencję... Widzewowi.
"W 2004 roku Widzew tylko dzięki przestępstwu otrzymał licencję. Od dawna pełna dokumentacja dotycząca tej sprawy znajduje się we wrocławskiej prokuraturze u pana Roberta Tomankiewicza, który jednak konsekwentnie zamiata ją pod dywan. Teraz ma się nią zająć p. Julia Pitera z kancelarii premiera, która poprosiła o dostarczenie wszystkich materiałów dotyczących tej sprawy. W poniedziałek przesłałem te materiały do kancelarii premiera" - powiedział Tomaszewski.
Jego zdaniem nieprawne przyznanie Widzewowi licencji w 2004 roku kosztowało Skarb Państwa ok. 2,5 mln zł. "Były to m.in. pieniądze z praw telewizyjnych, które zamiast wpłynąć do urzędu skarbowego i ZUS, w których Widzew był zadłużony, wpłynęły na inne konto nowo powołanego klubu" - wyjaśnił Tomaszewski.



