Tak sobie obserwuję ligę angielską i często słyszę określenie "Wielka Czwórka"... I choć interesuję się piłką nozną już dłuuugi długi czas, nie potrafię zrozumieć: Dlaczego Manchester United, Arsenal, Chelsea i Liverpool zostały tak ochrzczone?
1. Arsenal - klub z tradycją, okazałą historią i grający na wysokim poziomie. W minionym sezonie prezentował wyśmienitą formę. Choć jestem kibicem MU, szanuję Kanonierów i w pewnym sensie imponowała mi ich postawa. Nie drażni mnie Wenger, ani jego "młode chłopaczki", wręcz przeciwnie - czuję do nich specyficzną sympatię - chciałbym, żeby to oni zajmowali drugie miejsca za MU. Krótkie podsumowanie:
- świetna perspektywiczna polityka transferowa (młodzi, niedrodzy, obiecujący zawodnicy, a nie "gwiazdy")
- efektowna piłka (długo liczyli się w walce o Mistrza Anglii i podołali Milanowi w LM).
2. Chelsea - fakt, że gdyby nie pieniądze Abramovica, szaleliby gdzieś na środku tabeli i historia tego klubu nie imponuje, ale... Mam do tego klubu mieszane uczucia. Z jednej strony, gdy widze takich graczy jak Lampard, Terry, SWP, czy Cech, myślę sobie: "zgrana paczka zawodników - to się ceni. Oni stanowią o tym, że Chelsea to rzeczywiście drużyna, a nie zlepek piłkarzy goniący za pieniędzmi i miążdżący prawie każdego przeciwnika na swej drodze". Można wyczuć ducha sportu, walki, ambicji. Z drugiej strony spoglądam na Anelkę, Maloudę, Ballacka i odnoszę dziwne wrażenie, że zupełnie nie pasują do tego zespołu - drażnią mnie swoją bezbarwnością - są jak zwyczajni najemnicy, którzy zagrają tam, gdzie im najlepiej zapłacą, ale specjalnie przykładac się i tak nie będą. Podsumowując, tak jak Arsenal, zaliczają się do Wielkiej 4.:
- Walczyli o Mistrza Anglii do ostatniej kolejki.
- Walczyli o wygraną w LM i przegrali dopiero w karnych.
- Trochę bezsensowne transfery (wspomniani Anelka i Malouda), ale nadrabiają "symbolami" CFC: Lampardem, czy Terrym.
3. Liverpool - i tutaj własnie sedno mojego wywodu. Dlaczego Liverpool jest w "Wielkiej Czwórce"?! Nie chodzi o to, że jestem kibicem MU i niechęć do tego klubu mam wrodzoną, ale... Benitez co roku obiecuje: "powalczymy"... I kiedy coś zdobyli? Ostatni był chyba ich triumf w LM z blog-masterem Jerzym D. i od tego momentu cisza. Co z tego, że potem jeszcze raz dotarli do finału, skoro go przegrali? Jak mawia Jose M., były szef Chelsea, drugie miejsce to żaden sukces, trzeba nazywać rzeczy po imieniu: to porażka. Teraz Liverpool odpada z walki o Mistrza Anglii już po miesiącu rozgrywek i może całkowicie skupiać się na LM, a więc mobilizowac się na zaledwie kilka(naście?) spotkań w trakcie sezonu (gdy pozostałe drużyny muszą grac na 100% w kilkudziesięciu spotkaniach) - dlatego tak "dobrze" im idzie i półfinał to niemal standard w wykonaniu LFC. Tylko co z tego, skoro i tak zawsze znajdzie się Chelsea, czy inny Milan, który odeśle Liverpool do domu?
Odrębną sprawą jest polityka transferowa Beniteza. Nic mnie tak nie denerwuje w innych drużynach, jak ściąganie 20 zawodników w jednym oknie transferowym, z czego część już ma status "gwiazdy". Czy ktoś oprócz mnie zauważa, że LFC ma najsłabszych wychowanków w lidze? To sprawia, że piłka nozna traci swój "urok" - moim zdaniem drużyny powinny bazować w głównej mierze na własnych wychowankach, lub zawodnilkach, których one same "wyhodowały" na gwiazdy... Rozumiecie, o co mi chodzi? Bez względu na to, ile Benitez pieniędzy dostanie i ilu zawodników kupi, zawsze będzie mu mało i niczego z nimi nie osiągnie... Najwazniejszym problemem tej drużyny jest menedżer:/ Podsumowując, Liverpool absolutnie nie pasuje do tego grona:
- Może ligowe przeciętniaki kładzie, ale bardziej zgrane drużyny skutecznie zatrzymują LFC w drodze po tytuł.
- LM... No dobra, tutaj prezentują jakotaki poziom, choć tytułu w najbliższym czasie raczej nie zdobędą, a i poprzedni sukces wydaje się odległy...
- Transfery... Parodia.
4. Manchester United - Chyba nie muszę wyjaśniac, dlaczego zasługują na miejsce w Czwórce: przez ostatnie 2 lata zdobyli wystarczająco trofeów, z wygraną LM na czele. Pokazali też przepaść między MU, a ni LFC (pamiętacie 3:0?)... Jednak, choć kibicuję im od zawsze, jest coś, co makabrycznie mnie wkurza. Dlaczego SAF tak uparcie wystawia do gry graczy, którzy lada moment zakończą karierę (2, 3 sezony?), a młodzi i perspektywiczni zawodnicy opuszczają zespół? Makabrycznie dobił mnie transfer Pique (i wcześniej Bardsley'a). Przecież Neville ma swoje lata, a Ferdinand i Brown mogliby już częściej rotować z młodszymi zawodnikami... Za moment pójdzie sobie Eagles i F. Campbell, a Ramsey przeszedł MU koło nosa, bo SAF skąpił na samolot i ograniczył się do telefonu. Z drugiej jednak strony, nie żal mu kosmicznych pieniędzy na Berbatova, który pogra jeszcze góra 3 sezony i będzie do wymiany - choć mozna sprowadzić taniej Huntelaara, który ma szansę zostać lepszym snajperem od RVN, jeśli się przyjmie... Podsumowanie:
- Ogromna siła rażenia
- Fantastyczni wychowankowie (obecni i byli)
- Trochę wkurzająca polityka transferowa
Nie wiem, czy ja jeden tak uważam, ale moim zdaniem, termin "Wielka Czwórka" jest taki trochę "z grzeczności" - żeby LFC nie było przykro, że nikt ich nie docenia, bo przecież dawniej tyle osiągnęli... Osobiście uważam, że jeśli ktoś chce się bawić we wskazywanie "Wielkich Klubów", to raczej mowa tu o "Wielkiej Trójce". Liverpool musi wiele nadgonić.
A teraz mnie zbesztajcie, choć wolałbym przeczytać jakieś logiczne argumenty (nawet jesli ktoś ma inne zdanie) i wdać się w inteligentną dyskusję, a nie w wymianę obelg, która i tak do niczego nie prowadzi...



