Nie jestem siatkarskim Bablem, więc pewnie mogę się mylić, ale dawno nie widziałem tak dobrego meczu w naszym wykonaniu. Ręce same składają się do oklasków i dzisiaj po raz pierwszy uwierzyłem w medal siatkarzy. Wcześniej podchodziłem do tego z dużym dystansem. Choć nie mówię, że nie miałem nadziei. O niuansach siatkarskich wypowie się ktoś bardziej kompetentny, ja mogę napisać, że nareszcie jestem w pełni usatysfakcjonowany jakimś występem Polaków w Pekinie.
Zupełnie odwrotnie mogę pisać o występie szczypiornistów. Od początku mogli spokojnie odskoczyć, a oni wyraźnie zlekceważyli Brazylijczyków. Przed meczem dopisali sobie punkty. Albo byli aż tak załamani po mocno pechowej porażce z Hiszpanią. No, ale bez przesady. Dorośli faceci nie mogą tak rozpamiętywać. Mam nadzieję, że wyciągną wnioski z dzisiejszego wymęczonego zwycięstwa.
Szkoda Oliwii. Coś jest na rzeczy z tymi Chinkami, bo to aż nieprawdopodobne co oni robią... Jeszcze bardziej szkoda mi jej było, gdy słyszałem krótki wywiad z nią po zawodach, gdy łamał jej się głos i miała oczy we łzach. Naprawdę wierzyła w ten medal, pewnie jak większość z nas.
Nieźle dzisiaj idzie naszemu judoce. Wygrał chyba dwie walki, przegrał z Holendrem i teraz ma chyba Węgra w repasażach. Szansa na medal jeszcze jest.



