Zenit wygrał zasłużenie i zagrał dobry mecz ale w dużej mierze była to zasługa słabo grającego Manchesteru. Kardynalne błędy przy bramkach. Szlag mnie trafiał jak 3 piłkarzy ze Scholesem na czele czekało aż Pogrebnyak wbije tę piłkę głową do bramki. Do tego bardzo słabo zagrała pomoc, co poniekąd można usprawiedliwiać absencjami kilku graczy ale nie zmienia to faktu, że Ci co zagrali grali zdecydowanie poniżej swojego poziomu. Rooney zupełnie pod formą, może i coś tam próbował ale praktycznie każdy jego kontakt z piłką kończył się stratą. Nie potrafię pojąć jak O'shea stojący kilka metrów od bramki zamiast walić z pierwszej piłki bawi się w przyjmowanie gały ale w końcu to obronca, za to dla Rooneya nie ma żadnego wytłumaczenia. Gdyby Ferguson nie zmienił Fletchera to nie zorientowałbym się, że jest na boisku, na prawym skrzydle Neville robił więcej dymu od niego. Nani zaczyna gwiazdorzyć, co z tego, że fajnie potrafi odegrać piłkę piętką czy minąć jednego zawodnika jak zwalniał co drugą akcję tak żeby komentator miał czas wypowiedzieć jego nazwisko kilka razy. Bardzo słaby mecz Evry, dawał się robić na tej prawej stronie jak dziecko. Zachowanie Scholesa w końcówce żałosne. Gdyby to był jakiś niedoświadczony gnojek to jeszcze jakoś bym to pojął ale nie 33 letni doświadczony grajek, który po raz kolejny zachowuje się idiota. Na plus jedynie Tevez. Fantastyczny mecz Argentyńczyka, to, że walczy i gryzie trawę było wiadomo od dawna ale w tym meczu szła za tym także efektywność. Przy bardzo słabym Rooneyu Carlitos zdecydowanie błyszczał.
Co do Zenitu to cała drużyna zagrała dobrze ale szczególnie podobali mi się Tymoszczuk i Danny. Pierwszy pokazał się jako kapitan z prawdziwego zdarzenia, gracz jakiego zabrakło MU w środku pola. Danny za to przyćmił Arshavina i pokazał, że Zenit z powodzeniem mógłby sobie poradzić i bez Andrieja. Nie ma co Dick odwalił kawał dobrej roboty ale tonowałbym zachwyty, ochy i achy bo nie zapominajmy, że Zenit jest już w środku sezonu i na początku w lidze też cieniował, podczas gdy reszta Europy dopiero zaczyna bawić się w piłkę. Aha, i jeszcze jedno, pisałem o Pogrebnyaku jeszcze w trakcie poprzedniego Pucharu Uefa. Nie wiem czemu z takim uporem maniaka dążymy do pozyskania Berby skoro za mniejsze albo podobne pieniądze można było spróbować wyrwać napastnika silnego, żądnego sukcesów, młodego, który w kolejnym meczu z europejskim potentatem potwierdza swoją klasę. Przykłady Vidica i Skrtela pokazują, że gracze z ligi rosyjskiej sobie radzą w Anglii. Co prawda to obrońcy ale myslę, że Pogrebnyak także z powodzeniem mógłby zostać gwiazdą PL.



