Słabiutka postawa Bayernu. Wprawdzie przez większą część meczu to właśnie Bawarczycy byli stroną przeważającą, ale nic z tego nie wynikało. Tyle niedokładnych podań dawno już nie widziałem. Słabszy dzień mieli dwaj gracze, którzy ostatnio byli motorem napędowym akcji mistrza Niemiec, czyli Schweinsteiger i Ribery. W środku brakuje przebojowego Ze Roberto i już kompletnie nie ma pomysłu na grę. Wyglądało to źle w ofensywie. Podolskiego ujrzałem dopiero w drugiej połowie. Klose coś próbował, walczył, ale na tym się właściwie kończyło. Chwilę po strzeleniu wyrównującej bramki, Miro świetnie ograł bodajże Dainelliego, ale jeszcze lepiej spudłował. W ogóle po tej 77. minucie Bayern stworzył więcej klarownych sytuacji, niż wcześniej.
Poza wspomnianym słabym Podolskim, jeszcze słabszy Oddo. Mam nadzieję, że po sezonie ten śmieszny mistrz Świata wróci na stare śmieci. Lucio i Demichelis także przeżywają jakiś kryzys formy, a szczególnie Argentyńczyk. Nieciekawie to wyglądało. Van Bommel jak zwykle, słabo.
Najlepszy w szeregach Bayernu bez wątpienia Rensing. Młody golkiper, po wyraźnie kiepskim początku sezonu, od paru spotkań zaczął spłacać kredyt zaufania. Co mnie bardzo martwi - były ze dwie, trzy sytuacje, gdzie kąśliwe strzały z dystansu oddawali gracze Violi, a w defensywie Bayernu nie było asekuracji. Natychmiast doskakiwali tylko i wyłącznie zawodnicy włoskiej drużyny. Na szczęście Rense łapał wszystko, ale jedno niepowodzenie, nieco silniejszy i precyzyjniejszy strzał, Michael "wypluwa" i bramka stracona. Zero asekuracji.
Do awansu brakuje jednego punktu. Sądzę, że w kolejnym meczu ze Steauą na Allianz Arena cel zostanie osiągnięty.


