A teraz do rzeczy. Mecz był taki sobie, Bayern jak zwykle grał gówno, a mimo wszystko wyszedł na swoje. Za wiele w tym sezonie to oni nie ugrają, chyba że ktoś jara się zwycięstwami z Eintrachtem czy Karlsruhe to nie ma problemu. Fiorentina z kolei z meczu na mecz coraz bardziej oddala się od awansu. A mogło być zupełnie inaczej. Prowadzili już 2-0 z Lyonem, by jednak zremisować a następnie głupio stracili punkty ze Steuą, która jest póki co chłopcem do bicia. Nadal jednak chciałby, aby to oni a nie FRancuzi uzyskali awans.
Szkoda, że Bayern nie wygrał



