Tyle, że tutaj Gerrard sam siebie wytrącił z równowagi. To było tak sztuczne, że na początku myślałem, że sędzia sobie jaja robi. Nawet nie ma co usprawiedliwiać sędziego, że na podjęcie decyzji miał ułamki sekund. Ale cóż, piłka nożna to jedno wielkie bagno.Samael pisze:Gdyby kazde wytracenie z rownowagi przy walce w powietrzu konczylo sie faulem to zadaj sobie pytanie jak czesto sedzia musialby przerywac gre ??.Wybacz,ale to na prawde lipny karny i nikt mnie nie przekona ,ze tak nie jest i nie mam powodu by sympatyzowac z Atletico w tej sytuacji.



