Co tu duzo mowic. Naprawde sie ciesze,ze Steelers zagraja w finale z Cardinals. Naprawde nie lubie Ravens- od stylu gry, po chocby same koszulki. No i Flacco jeszcze nie dorosl do Super Bowl. Smiem twierdzic,ze jeszcze przez co najmniej pare lat w najwazniejszym meczu sezonu nie zagra.
Co do samych finalow konferencji, to zgodnie z przewidywaniami mecz Cardinals-Eagles dla postronnego widza byl duzo ciekawszy, niz Steelers-Ravens. Ale i tak nie spodziewalem sie, ze ofensywa Baltimore bedzie wygladac tak mizernie na tle tez nienajlepszej gry Pittsburgha. Roethlisberger nie rzucal jak lider, Washington nie blyszczal...najlepszy na boisku zdecydowanie Polamalu. To co ten facet robil w defensywie ocieralo sie o perfekcjonizm. I do tego niesamowity interception zakonczony TD...
Cardinals wykorzystalo slabszy dzien Eagles. McNabb i jego koledzy kompletnie nie istnieli w 1 polowie. Symbolem zenujacej postawy Filadelfijczykow moze byc Akers - tak kiepskiego wystepu kopacza dawno nie widzialem. Pd Field Goala, po punty...beznadzieja... Fitzgerald! szok po prostu; razem z Kurtem pokazali, co znaczy piekny futbol. Przez chwile jak Rice i Montana. Ale na co warto zwrocic uwage, to defensywa Cardinals, ktora grala przecietnie,a mimo to przez dlugie minuty goscie prezentowali poziom 2 ligi.
Czekam na niedziele. Steelers wygraja, choc jestem calym sercem za Higtowerem, Fitzgeraldem, Jamesem i Warnerem. Zapowiada sie naprawde pasjonujaco;]
PS: chcialbym zobaczyc Steelers w otwartej walce. Troche mniej taktyki panowie;]



