Ciekawy wpis Czesia o Jose i jego drużynach i nie tylko
Poza tym ciekawa jest kwestia, jak angielska piłka odjeżdża reszcie świata. Manchester United nie dał szans Interowi, a Liverpool zdeklasował Real Madryt. Awansował też Arsenal. Zauważcie, że kiedyś gdy wybierano najlepszego piłkarza świata, to niemal zawsze był to zawodnik z Serie A. Teraz zdarza się to coraz rzadziej. Pod względem finansowym Premiership jest już zdecydowanym numerem jeden, ale też pod względem jakości gry ta liga zdystansowała konkurencję. Jeszcze raz wrócę do dzisiejszego meczu – piłkarze Interu prezentowali się trochę jak na wybiegu w Mediolanie, czyli najważniejszy był sposób poruszania się i dobry wygląd. Rooney urodą nie grzeszy, ale ma „to coś”. I to w ogóle staje się regułą – jeśli zawodnik chce naprawdę grać w piłkę, to idzie do Anglii, a jeśli chce sobie wygodnie żyć, chodzić po sklepach, korzystać ze słońca, to wybiera kierunek włoski czy hiszpański. Efekt taki, że kiedy dochodzi do bezpośredniego starcia, ci twardziele z Anglii, przyzwyczajeni do gry na pełnych obrotach w każdej kolejce (bo w Hiszpanii dysproporcje w umiejętnościach między czołówką i outsiderami są większe, przez co demotywujące, a w Premiership wykorzystuje się każdą sekundę - Liverpool w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki, strzelił aż 24 gole w ostatnim kwadransie) po prostu miażdżą tych lalusiów.



