Awansowaliśmy zasłużenie bo w tym dwumeczu byliśmy drużyną lepszą ale wczorajszy mecz to z pewnością nie było jakieś dzieło sztuki w naszym wykonaniu szczególnie w pierwszej połowie. Na szczęście Inter pokazał, że na sukcesy w LM jest dla nich wciąż za wcześnie i możemy cieszyć się z awansu do ćwierćfinału. Bardzo słaby mecz Scholesa. Kilka głupich i nonszalanckich strat mogło nas kosztować bardzo wiele. Dodatkowo miał kilka piłek, które aż prosiło się uderzyć. Carrick niewiele lepszy. Berbatov dla mnie wczoraj również beznadziejny. O ile to, że taki O'shea może spartolić taką 100% okazję jeszcze jestem sobie w stanie wyobrazić o tyle dla niewykorzystanej sytuacji Bułgara już nie mam wytłumaczenia. Mnóstwo pochwał zebrali Vida i Ferdinand, niby słusznie bo planowo zagraliśmy na 0 z tyłu i gra stoperów głównie w drugiej połowie wyglądała dobrze ale w pierwszej połówce Ferdinand popełnił dwa naprawdę fatalne błędy. Pierwszy przy główce Ibry w poprzeczkę a drugi kiedy nie upilnował Stankovica. To mogło się naprawdę źle skończyć. Oczywiście mówienie o pechu Interu to przesada bo piłkarze z Mediolanu na awans nie zasłużyli. Poza słupkiem Adriano (kapitalne uderzenie swoją drogą) przez całą drugą połowę mimo, że musieli rzucic wszystkie siły aby strzelić choćby kontaktową bramkę nie byli w stanie zrobić zupełnie nic. Poza zastojem przez 15-20 minut pierwszej połowy kiedy robiliśmy co się dało żeby umożliwić Interowi złapanie wiatru w żagle kontrolowaliśmy ten mecz. Fajnie zagrał O'shea, który dobrze wyłączył Balotelliego. Co prawda, Irlandczyk zmaścił genialną okazję ale ogólnie mecz na duży + w jego wykonaniu. Giggs strasznie niedokładny w pierwszej połowie ale jak przypomnę sobie jego mecze z poprzedniego sezonu to byłem mile zaskoczony. Roo w pierwszej połowie też niedokładny ale w drugiej serce rosło jak się na niego patrzyło kiedy zatrzymywał Maicona pod naszą bramką i biegał jak opętany od bramki do bramki. I te jego petardy. Wreszcie Ronaldo, nie można powiedziec, że to był najlepszy mecz jego życia ale trudno też mieć do niego pretensje bo grał nieźle.
Obawiałem się tego dwumeczu, myślałem, że Inter bardziej nam zagrozi, szczególnie w Mediolanie ale wyglądało to trochę tak jakby już od pierwszych minut na San Siro Inter nie miał żadnego pomysłu (albo argumentów) żeby "dobrać" się do Manchesteru. W końcu 3 mistrzostwa wciąż czołowej ligi Europy to nie lada wyczyn ale tak jak już ktoś pisał wcześniej Anglia uciekła Serie A i zaryzykuję stwierdzenie, że w chwili obecnej z Interem w dyspozycji z tego dwumeczu poradziłyby sobie też inne angielskie drużyny. Moje wątpliwości budzi tylko przewietrzony kontuzjami Arsenal. Trochę szkoda, bo Inter to jedyna włoska drużyna, którą lubię i dalej pamiętam jak w '99 ich wyeliminowaliśmy po fantastycznym i dramatycznym dwumeczu ale z taką grą i bez jakichś większych argumentów w pomocy prędko nie siegną po ten 3 Puchar Europy.



