No to na początku mamy koszmar w Sosnowcu.
Raków zagrał bardzo dobrze w obronie, inną sprawą jest, że specjalnie im tego nie utrudnialiśmy. Nie narzekam jednak na napastników, gdyż nie było dzisiaj po prostu drugiej linii. Łuczywek nie radził sobie zupełnie w środku pola. Pietrzak próbował coś grać, ale nie może być tak, że najbardziej z całej drużyny szarpie 17-latek! Co do straconej bramki - bramkarz nie może pozwolić, żeby przy rzucie rożnym piłka spadała mu w pole bramkowe! Z kolei Gostomski (ponoć jeden z większych talentów bramkarskich w kraju) znów pokazał, że nie radzi sobie z górnymi piłkami (przy wzroście 195cm!!!). Futbolówka właściwie odbiła się od gracza Rakowa i sam strzelec był zaskoczony faktem, że zdobył gola. Z przodu nic. Po prostu dzisiaj goście byli lepsi i zasłużenie wracają do domu z trzema punktami. Niestety.


