Spotkania odbędą się 8 kwietnia na Camp Nou i 14 kwietnia na Allianz Arena.
W 1/4 finału spotykają drużyny, które jak do tej pory, idą jak burza w tegorocznej fazie Ligi Mistrzów. Dla przypomnienia – Barcelona jak do tej pory wygrała 5 spotkań, 2 zremisowała i tylko 1 przegrała (w momencie, kiedy miała już wygraną grupę), strzelając 24 bramki i tracąc 11. Z kolei Bayern nie odniósł jeszcze porażki, wygrywając 6 spotkań i remisując 2, przy stosunku bramek 24-5 (najlepsze osiągnięcie wśród zespołów LM, jak na razie
Ciekawym zbiegiem okoliczności jest fakt, że w 1/8 fin. obie ekipy wyeliminowały odpowiednio drugie drużyny ze swoich grup – Sporting i Lyon. Także do tego pojedynku po prostu musiało dojść.
Dwumecz ten powinien mieć szereg ciekawych konfrontacji. Jednym z nich jest pojedynek trenerów – Jurgena Klinsmann i Josepa Guardioli. Niegdyś znakomici piłkarze, broniący również (w przypadku Guardioli – przede wszystkim
Kolejnym „pojedynkiem” będzie rywalizacja niewątpliwie dwoch najlepszych w tej chwili piłkarzy obu drużyn, ich liderów. Mowa oczywiście o Leo Messim po stronie blaugrany i Francku Riberym po stronie Bawarczykow. W tej chwili oczywiście dużo wyżej oceniany jest Argentyńczyk, jednak Francuz, po raz pierwszy grający w LM, z pewnością będzie chciał udowodnić swoje wysokie aspiracje.
Co do indywidualnej klasy zawodników, to oczywiście więcej gwiazd uznanych na arenie międzynarodowej ma w swoim składzie drużyna z Katalonii. Messi, Eto’o, Henry, Xavi, Iniesta, Puyol, Alves – te nazwiska mówią same za siebie. Bawarczycy, chociaż mają w swoim składzie choćby Ribery’ego, Toniego (o ile się wykuruje…), Ze Roberto czy Lahma, przystępują do pojedynku z Katalończykami z pozycji outsidera. Nikt oczywiście nie mówi, że taka pozycja jest zła…Szkoda jedynie, że w obu meczach zabraknie w naszym składzie najskuteczniejszego gracza tej edycji LM, czyli Miro Klose. To poważne osłabienie, którego nie będziemy w stanie zapełnić Podolskim lub Sosą.
Dodatkowe smaczki tego pojedynku to m.in. fakt, że w naszych szeregach zagra Mark van Bommel, który jeszcze w sezonie 2005/06 zdobywał Puchar Mistrzów właśnie z Barceloną. Ponadto, oba kluby są podobno (bo oficjalnie i jedni i drudzy zaprzeczają) zainteresowane graczami z przeciwnych stron – Bayern Hlebem, zaś Barcelona Riberym. Swoją drogą, nie za wiele było w przeszłości transferów z jednego klubu do drugiego. Poza wspomnianym van Bommelem, przypomina mi się jedynie transfer Patricka Anderssona w 2001r., na którym raczej skorzystał (finansowo) Bayern aniżeli sportowo Barcelona.
Co ciekawe te dwa kluby, tak doświadczone w rywalizacji na arenie międzynarodowej, mające tyle sukcesów w europejskich pucharach spotykały się do tej pory zaledwie dwukrotnie. Co ciekawe, obydwa dwumecze miałem okazję oglądać (pewnie jako jedyny z forumowiczów…
Pierwszy dwumecz między nimi rozegrał się w 1/2 fin. edycji P. UEFA 95/96. 2 kwietnia 96 r. na Stadionie Olimpijskim w Monachium padł remis 2:2, bramki zdobywali: Oscar na 1:0 dla Barcy, następnie Witeczek i Scholl dla Bayernu i wreszcie wyrównał w końcówce spotkania Hagi. Przyznam że nie oczekiwałem zbyt wiele po rewanżu. Jednak na Camp Nou 16 kwietnia 96 r. górą byli – w sumie dość niespodziewanie - Bawarczycy, którzy prowadzili nawet w pewnym momencie 2:0 (po golac Babbela i znów Witeczka, który miał normalnie mecze życia przeciwko Barcelonie ). Honorowego gola w ostatniej minucie spotkania zdobył jednak de la Pena. Jak wiadomo, edycja ta zakończyła się finalnym triumfem Bayernu i rekordem strzeleckim…Klinsmanna, który zdobył wtedy 15 goli. Barcelonie nie strzelił jednak żadnego…
Drugi dwumecz to z kolei znów pamiętna dla bawarskich kibiców edycja LM 98/99. Wtedy w grupie eliminacyjnej grały ze sobą MU, Barcelona, Bayern i niejako na pożarcie (choć nie do końca, jak się okazało) Broendby. Przystępując do pojedynkow z Barceloną (3 i 4 mecz grupowy – odpowiednio 21.10.98 i 4.11.98), Bayern miał już nóż na gardle, wyciągnąwszy przedtem zaledwie 1 pkt z poprzednich spotkań. Jednak w obydwu meczach Bawarczycy stanęli na wysokości zadania. Specjalnie na nie Hitzfeld przestawił drużynę z 3-4-3 na 4-3-3, żeby móc łatwiej powstrzymać ataki Barcelony (między innymi Markus Babbel miał b. trudne zadanie powstrzymania Rivaldo, z czego się jednak wywiązał należycie). Oba spotkania zakończyły się zwycięstwami Bayernu – w Monachium 1:0 po golu Effenberga, a w Barcelonie 2:1 po golach Zicklera na 1:1 i w 87 min. Salihamidzicia na 2:1 (dla Barcelony bramkę zdobył Giovanni z karnego). Barcelona odpadła więc w fazie grupowej, Bayern wyszedł z niej wespół z Manchesterem i z nim też zakończył rywalizację, na Camp Nou zresztą…
Miejmy nadzieję, że tegoroczna rywalizacja również dostarczy nam wielu emocji, a z pewnością zelektryzuje społeczność forumową pilka.pl
Owocnej dyskusji


