Kto by przypuszczał - na pięć kolejek przed końcem pięć drużyn ma szansę na mistrza kraju, a lidera i piątą drużynę w tabeli różnią jedynie trzy oczka. Walka zapowiada się pasjonująca. Przedstawiam terminarz potentatów do tytułu.
VfL Wolfsburg
Hoffenheim (dom)
Stuttgart (wyjazd)
Dortmund (dom)
Hannover (wyjazd)
Bremen (dom)
Hertha Berlin
HSV (wyjazd)
Bochum (dom)
Köln (wyjazd)
Schalke (dom)
Karlsruhe (wyjazd)
Bayern Monachium
Moenchengladbach (dom)
Cottbus (wyjazd)
Leverkusen (dom)
Hoffenheim (wyjazd)
Stuttgart (dom)
VfB Stuttgart
Bielefeld (wyjazd)
Wolfsburg (dom)
Schalke (wyjazd)
Cottbus (dom)
Bayern (wyjazd)
Hamburger SV
Hertha BSC (dom)
Bremen (wyjazd)
Bochum (dom)
Köln (dom)
Frankfurt (wyjazd)
I krótki, bez większych analiz komentarz:
Wg mnie, przynajmniej w teorii najłatwiejszy terminarz ma Hamburger SV. Trzy mecze u siebie, w których bez większych problemów powinni zdobyć 9 pkt, ponadto wyjazd do grającego o pietruszkę Frankfurtu i mecz z Werderem. Z Werderem HSV zmierzy się w krótkim odstępie czasu czterokrotnie. Pierwsza potyczka na korzyść Werderu w Pucharze Niemiec (zwycięstwo po karnych), kolejne dwie w półfinale Pucharu UEFA i ostatnia w lidze. Wiadomo, że Werder sezon ma stracony, więc skoncentrują się z pewnością w pierwszej kolejności na Pucharze Niemiec (finał z Leverkusen), potem UEFA i na końcu liga. Tu zajmują 10. miejsce, więc udział w europejskich pucharach przez Bundesligę sobie nie zapewnią. W tym zapewne swoją szansę upatruje HSV. Jeśli zagrają na swoim wysokim poziomie, to mają realną szansę na zdobycie kompletu punktów. Choć wiadomo, niespodzianki w lidze niemieckiej są na porządku dziennym.
Bayern jest jedną wielką niewiadomą, jeśli zagrają na miarę swojego potencjału, to zgarną 15 pkt. Zobaczymy jak drużynę poukłada Heynckes, debiut przypadnie mu w meczu z jego ukochaną Borussią. Potem Cottbus - kolejna drużyna walcząca o utrzymanie. Wiadomo, że te drużyny grają o życie, a jak pokazuje historia, nie jednego figla potrafili spłatać potentatom w końcówkach sezonu.
Najgorzej ma chyba Wolfsburg. Jasne było, że świetna passa iluś tam zwycięstw z rzędu musi się kiedyś skończyć, pech chciał, że trafiło akurat na słabe Cottbus (walczące o utrzymanie - to co pisałem w poprzednim akapicie). Kolejne mecze będą o wszystko, a pierwsze starcie już z Hoffenheim. Ci z kolei, mają bodaj serię 11. meczów bez zwycięstwa i ta też musi kiedyś dobiec końca. Może już teraz? Kolejny trudny mecz ze Stuttgartem na wyjeździe, tam nie spodziewałbym się kompletu punktów dla 'Wilków'. Mecz z Dortmundem także łatwy nie będzie - BVB ma najmniej porażek w lidze, ale jednocześnie najwięcej remisów. Potem Hannover, który w meczach przed własną publicznością zdobył dotychczas 30 z 32 pkt i pokonał m.in. Bayern, Schalke, HSV, Herthę, czy Leverkusen. No i na koniec potyczka z Werderem, który myślami będzie pewnie przy finale Pucharu Niemiec, a może i UEFA. Bardzo trudny terminarz, plusem są na pewno trzy mecze u siebie. A w tym sezonie Wolfsburg na VolkswagenArena wygrał 13, 1 zremisował i żadnego nie przegrał.
Herthy Berlin w ogóle nie liczę. Jak na moje oko, są oni tutaj trochę z przypadku, nie wierzę, że są w stanie zdobyć mistrzostwo. Zajmą piąte miejsce, z czego i tak powinni być zadowoleni. Całkiem inaczej jest natomiast ze Stuttgartem, gdzie znakomitą robotę odwala Markus Babbel. Facet przejął zespół od Veha po kilkunastu kolejkach, kiedy Stuttgart zajmował 12. miejsce w tabeli. Dziś ma trzy pkt straty do Wolfsburga i trzeba ich traktować bardzo poważnie.
Mój wymarzony scenariusz? Mistrzostwo rozstrzyga się w ostatniej kolejce na Allianz Arena, kiedy to Bayern podejmuje właśnie Stuttgart i zwycięzca zgarnia całą pulę.


