Czwartkowe popołudnie, wracam do zmęczony do domu, upał jak sto pięćdziesiąt i jedyne o czym potrafię w tym momencie myśleć to szklanka pełnego jasnego i mecz mojej drużny w TV. Zaczyna się sezon, więc chętnie zobaczę w jakiej formie są chłopaki, jak się prezentują na tle piłkarskiej Europy. Szybki wnik w program telewizyjny i co?! Meczu nie ma. Sprawdzam o co chodzi, przecież zawsze TVP transmitowała nawet najsłabsze drużyny, wszystko w tym kraju już jest kodowane? Wchodzę na net i badam sprawę. Bożydar Iwanow, jeden z niewielu gości których lubię słuchać podczas meczu tak to podsumowywuje i ja się z nim zgadzam. Chcę oglądać piłkę, a TVP sobie tańczy na lodzie.
"W czasach kryzysu i innego rodzaju zamętu na Woronicza latem nikt nie myśli o wydawaniu pieniędzy na piłkę. Poza tym są wakacje, więc oglądalność jest niższa, a ta w TVP liczy się najbardziej. Dziwię się szefowi sportu w tej stacji Robertowi Korzeniowskiemu, że mówi, że nie będzie pokazywał tych spotkań i robił reklamy Polsatowi, który ma prawa do Ligi Europejskiej od fazy grupowej. Jakie to ma znaczenie? Czy jak ktoś pokaże mecz Polonii z Bredą w eliminacjach w TVP, to oznacza, że więcej ludzi zasiądzie we wrześniu przed telewizorem z Polsatem, gdy ruszą rozgrywki grupowe? Bzdura. Kibic chce oglądać piłkę, nie ważne gdzie."
Całość bloga na http://www.my-sport.pl/Bozy/blog/76/CZW ... Z-PILKI---



