Ot, prawa rynku. Im się to po prostu opłaca.
Można to porównać do dawniejszych głosów krytyki na temat braku zwycięstw Korzeniowskiego - nie transmitowano całej trasy chodu - w okresie jego świetności. Różnica jest tylko taka, że - mimo mojej fascynacji piłką - mimo pewnie równego poziomu jakościowego widowiska, to Korzeniowski choć wygrywał.
Nie ma się co rzucać na polskie media, prawda jest taka, że gdyby te mecze faktycznie oglądało tyle osób, ile niektórzy myślą, to one byłyby transmitowane, a tak niestety się to nie opłaca.



