Polacy zagrali dobre spotkanie. Chociaz mimo prowadzenia 15-19 pkt ja i tak miałem dziwne wrażenie przez całe spotkanie, że mecz jest tak naprawdę na styku. Mieliśmy mieć dwie wieże i potęge pod koszem, a tu rywalizację wygrali imo Bułgarzy. Pomijam Dejana i Kałojana Ivanovów, bo to rzeczywiście wielkie talenty, ale że taki Georgiev nam tyle pkt rzucił to wstyd.
Nasza koszykówka bardziej przypominała streetball niż starą, dobrą europejską koszykówkę prezentowaną w Eurolidze z długimi akcjami i starannym wypracowywaniem pozycji oraz twardą obroną. Trzeba jednak zaznaczyć że gra w stylu run and gun może mieć kluczowe znaczenie dla zachowani sił - 3 mecze gramy w 3 dni. Taką koszykówkę świetnie czuje Szubi, dlatego on miał być podstawową 1. Na szczęście mamy Dawida, który też w takiej grze się świetnie odnajduje. Naturalizowany Amerykanin zagrał kapitalne spotkanie - 23 pkt na bdb skuteczności jak na rzucającego, 9 (!) asyst, 4 przechwyty, 3 zbiórki.
Ignerski też bdb w ataku. On znakomicie zna tę halę, to tu w czasach euroligowego Śląska do wielkiej europejskiej koszykówki wprowadzał go Katzurin. Wczoraj znowu przypomniały się czasy Lynna Greera, Tanela Teina, Dominika Tomczyka i Adama u szczytu formy.
Litwini przegrali z Turkami i jak widac zastąpienie Sarasa, Macijauskasa i Siskauskasa na obwodzie nie będzie łątwe. Delininkaitis, Jomantas czy Jasaitis mogą zagrac jeden świetny mecz, ale na dłuższą metę nie dają rady. Chociaż i tak bardziej osłabienie sa Rosjanie którzy grają praktycznie bez swojej podstawowej piątki - Savrasenki, Chriapy a przede wszystkim Kirilenki i J.R. Holdena. Podstawowy PG to rezerwowy SG Dynama
Dzisiaj mecz z Litwinami, mam nadzieję że poprawimy grę na desce - bo do tego mogę najbardziej sie przyczepić po wczorajszym meczu.



