Po pierwsze, panowie nauczcie się pisać nazwisko holenderskiego szkoleniowca. To Louis van Gaal, a nie van Gall.
To był obraz nędzy i rozpaczy, kupa gówna jak to określił przedmówca. Każdy ma do siebie pretensje, nikt nie ma ochoty do bieganie - zresztą po co im to, skoro tak czy siak pensje dostanę. Szkoda, że nie można zbudować wehikułu czasu, gdzie głównie liczyły się sukcesy, bo zawodnicy zarabiali grosze.
Ribery grał z kontuzją więc wyszło, jak wyszło. Zresztą skoro miał zagrać tylko 45 minut, to po co w pierwszej odsłonie? Lepiej jakby wszedł na przemęczonych rywali, więcej by zdziałał. W środę Bayern zagrał pięknie i powinien wygrać z 3-0, ale Juve miało szczęście. Dziś był prawdziwy dramat. Wyglądało to jak spotkanie piłki ręcznej - rywal kryje strefą, a my truchtamy i podajemy sobie piłkę przed ich polem karnym.
Najgorsze jest to iż Bayern wydał ponad 70 mln na transfery, z czego jeden gracz jest światowej klasy (Robben, 25 mln) a jeden międzynarodowej (Tymoschuk 11 mln), czyli 39 mln (Gomez 30, Pranjic 7, Edson 2), zostało wyrzucone w błoto, zresztą po co był nam napastnik!? Za tą kasę byłby Diego i Rafinha, ale nie... lepszy przepłacony Niemiec.



