Już nic się nie zmieni. Złoto, sensacyjnie dla Vincenta Jaya. Drugi Emil Hagle Svendsen, a trzeci rewelacyjny Chorwat, Jakov Fak. Ten ostatni znany jest z tego, że potrafi sprawić niespodzianki. W Pucharze Świata mu nie idzie, ale niekiedy notuje kapitalne występy - jak podczas mistrzostw świata w Pyeongchang, kiedy stanął na podium.
Tomasz Sikora - słabo. Na razie 27. miejsce, ale trzeba pamiętać, że był przed zawodami badany i przepadł mu trening - "Tego jeszcze nie było. Wczoraj o 7.30 wzięto mnie na kontrolę dopingową i nie byłoby w tym nic szczególnego gdyby nie to, że z tego powodu nie zdążyłem na trening oficjalny przed dzisiejszym biegiem. Więc odebrano mi szansę przestrzelania broni, sprawdzenia tras i zrealizowania typowego treningu przedstartowego, a co najważniejsze, nie miałem okazji przetestować nart na których miałbym jutro biec. Nawet przedstawiciele IBU byli zaskoczeni taką sytuacją".
Drugą rzeczą, która może usprawiedliwić 36-latka jest fakt, że podczas jego drugiej wizyty na strzelnicy zaczął padać rzęsisty deszcz ze śniegiem i Polak miał utrudnione zadanie. A szkoda, bo gdyby zestrzelił wszystkie krążki, byłoby prawdopodobnie podium.
Drugi z Polaków, Łukasz Szczurek zakończy rywalizację na ok. 70 miejscu.
Na pewno w tych zawodach zawiedli faworyci. Greis, Bjoerndalen, Ustiugow czy Burke - wszyscy strzelali słabo i zajęli dalsze miejsca.



