Wielkimi krokami zbliża się inauguracja wiosny w II lidze. Na Zachodzie walkę o awans stoczyć powinny między sobą Ruch Radzionków, Zagłębie Sosnowiec i Zawisza Bydgoszcz. To właśnie bydgoszczan określa się "królami polowania" w zimowym oknie transferowym. Jedynym poważnym ubytkiem w kadrze Zawiszy jest odejście Brazylijczyka Lilo, który nie dość, że był ważnym elementem zespołu, to w dodatku wzmocnił jednego z najgroźniejszych rywali, a więc sosnowieckie Zagłębie. Drużynę wzmocnili natomiast piłkarze z ekstraklasy: Tomasz Podgórski, Jacek Kosmalski i Andrzej Rybski, a także znany z występów w Pogoni Szczecin Brazylijczyk z polskim paszportem - Batata. Kluczową rolę w transferach Zawiszy miał zastrzyk finansowy od samego Zbigniewa Bońka.
Nie próżnowano także w Radzionkowie, gdzie najbardziej wzmocniono atak. Do klubu przybyli tacy gracze jak Martin Matus z Podbeskidzia, czy też Dawid Jarka z Górnika Zabrze. Za linię pomocy odpowiadać Tomasz Foszmańczyk sprowadzony z Rakowa Częstochowa. Co najważniejsze z drużyny nie odszedł żaden znaczący piłkarz.
W Sosnowcu kibice przez całą zimę oczekiwali sprowadzenia solidnego, skutecznego napastnika i...nie doczekali się oczywiście. Wręcz przeciwnie, liczba napastników w klubie zmalała. Rozwiązano kontrakt z Konradem Koźmińskim, zabraknie także dwóch młodych wychowanków klubu. Dariusz Bernaś w ramach transferu Lilo został wypożyczony do Ruchu Chorzów, a Andrzej Wściubiak doznał poważnej kontuzji kolana. Jeszcze w listopadzie w sparingach z dobrej strony zaprezentował się testowany Ireneusz Gryboś ze Stali Rzeszów, lecz kluby nie doszły do porozumienia w sprawie kwoty odstępnego. Nie doszedł do skutku transfer Ensara Arifovicia, a o nie zatrudnieniu Marka Kowala zadecydowały sprawy kibicowskie. Kowal po meczu Pogoń - Zagłębie, grając w barwach szczecińskiego klubu, wraz z kibicami śpiewał bowiem obraźliwą przyśpiewkę na temat Zagłębia i w klubie miałby casus Kaczorowskiego w Legii. Sprowadzono zatem trzech pomocników (choć w tej formacji jest już tłok): Radosława Flejterskiego ze Ślęzy Wrocław, wspomnianego Lilo oraz Dariusza Kłusa z Cracovii. Do klubu przybył też młody bramkarz Hetmana Zamość - Mateusz Prus. W ataku wciąż będą więc przewijać się nazwiska Huberta Jaromina (nie grzeszącego skutecznością), Krzysztofa Myśliwego (nie mogącego odnaleźć się po kontuzji), Marcina Lachowskiego (nominalnego ofensywnego pomocnika) i jedynego w tym gronie skutecznego gracza, czyli Michała Filipowicza. Ogromnym atutem Zagłębia jest fakt, że aż 9 meczów (w tym sześć w ciągu ostatnich siedmiu kolejek) rozegra wiosną na swoim obiekcie, gdzie jeszcze w tym sezonie nie przegraliśmy. Oprócz ligi, Zagłębie zagra jeszcze w ćwierćfinale Pucharu Polski z Pogonią Szczecin.


