1. Zachowanie fanów Barcelony wobec wracającego z konferencji prasowej Jose Mourinho
2. Zachowanie fanów Barcelony pod hotelem Interu
3. Zachowanie Busquetsa po tym jak został ledwie muśnięty w okolice szczęki przez Thiago Mottę. Chłopak zapomniał chyba że mamy XXI wiek i kamera dojrzy wszystko. Bezczelna symulacja. Mam nadzieję że przewijające się przez Internet krótkie filmiki jego tragikomicznej gry będą go jeszcze piętnowały i wybiją mu z głowy tak debilne zagrania "na litość" pod sędziego.
4. Notoryczne jaskółki Messiego w polu karnym, kolejny podjazd pod arbitra. Kolejne cwaniactwo, bo skoro wielki Leo (nie umniejszając tu kunsztu piłkarskiego) pada w polu karnym to na pewno był faulowany.
5. Reakcja Valdesa na celebrację Mourinho po końcowym gwizdku. Nie wiem czy faktycznie pobiegł do sektora zajmowanego przez kibiców Interu czy zwyczajnie (i totalnie w jego stylu) chciał zagrać na nosie pyszałkowatym fanom Barcy, na których bez wątpienia był cięty za cały cyrk przed meczem. I w świetle tychże incydentów miał pełne prawo odegrać się kibicom Blaugrany. Ktoś powie, że to nieprofesjonalne. Ja powiem - znam zasady moralne, ale czasem trzeba z nich zrezygnować bo nie warto być aniałem w świecie diabłów. To samobójstwo.
6. Zraszacze po meczu. Ludzie! (a może konkretniej - idący w zaparte fani Barcelony) Jak żyję na tym Świecie blisko 24 lata, tak jeszcze nie widziałem takiego skurwysyństwa ze strony drużyny wyeliminowanej z jakiegokolwiek turnieju. Może Turcja - Szwajcaria w barażach do WM 2006, ale Turcy po prostu agresję mają w DNA. Raca? Nie uwierzę póki nie zobaczę tego udokumentowanego na zapisie wideo, a zresztą nawet jeśli by była, to nie wierzę aby na stadionie nie mieli gaśnic przeciwpożarowych. Wymówka więc świetna, ale raczej nikt tego nie kupi. Dla mnie to był jedynie upust frustracji, bo "barceloński narcyzm" urósł tak bardzo, że nikt nie dopuszczał myśli iż Mes Que Un Club nie przejdzie Interu.
Dobrze się stało. Barcelona dostała psztyczka w nos, niech nauczą się pokory i szacunku dla przeciwnika bo to że dominują w każdym meczu w posiadaniu piłki, mają setki celnych podań, nie oznacza że mecz wygrają. Założę się że zawodnicy Barcelony oddaliby i 5000 podań do nogi za jeszcze jedną bramkę dającą im awans. Efektowni jeśli chodzi o dominację, ale nieefektywni jeśli chodzi o zagrożenie pod bramką rywala. Inter chciał obronić zaliczkę z San Siro i pod tym kątem ustawił ich Mourinho. Gra z kontry, ale przede wszystkim zabezpieczanie tyłów. Czerwień dla Motty sprawiła że po prostu musiał się skupić już wyłącznie na defensywie. Sądzę że każdy inny wariant taktyczny, próba otworzenia się na rywala skończyłaby się katastrofą. A tak mamy finał LM z czego jestem niezmiernie dumny.



