Piękne wspomnienia. Pierwszy dwumecz w sezonie 02/03, półfinał LM i na pewno najlepszy mecz Juventusu w tej dekadzie. Fenomenalny Del Piero, Nedved, Trezeguet, karny obroniony przez Buffona, Delle Alpi wypełnione po brzegi. W tym meczu wszystko było dobrze, poza żółtą kartką dla Nedveda która eliminowała go wtedy z finału.
Dwa sezony później 04/05 znów Juve miało zmierzyć się z Realem, tym razem już w 1/8 finału. Real był wtedy w trakcie przebudowy, ale pamiętam pod wodzą Luxemburgo zaliczał jakieś tam serie meczów bez porażki. W Madrycie 1-0 dla Królewskich. W Turynie odrabianie strat szło bardzo topornie a po słupku Ronaldo (tego poprzedniego) miałem chyba zawał serca. No i potem znów Treze, niemal kopia akcji sprzed dwóch lat tyle, że to Ibra asystował. W dogrywce gol Zalayety, awans i szał pał (dosłownie, mandat za zakłócanie ciszy nocnej
Ostatni, świeży jeszcze pojedynek to faza grupowa (a więc bez takiego ciśnienia już) sezonu 08/09, pierwszy pojedynek z klasową ekipą na międzynarodowej arenie po Calciopoli. Geniusz Alexa, owacja na stojąco na Santiago Bernabeu. Większość pewnie pamięta więc nie ma co się rozpisywać.


