Jeszcze nigdy nie miałem tak potężnego downswingu. Od wczoraj wieczorem (bo dzień był ogółem na plus), przez cały dzisiejszy dzień, aż po raz pierwszy spadłem poniżej 50$ kapitału startowego. Nie szło kompletnie nic. Albo fatalne, niegrywalne ręce przez kilkadziesiąt rozdań z rzędu albo pech. Kilka rozdań na pewno rozegrałem źle, ale to nie zmienia ogółu rzeczy. Z AK wygrałem jedno rozdanie na chyba 5, bo tylko ten raz zdarzyło mi się trafić parę, w pozostałych przypadkach nie miałem nic, a rywale wykazywali sporą aktywność. Ogólnie jak podbijałem przed flopem z AT, AJ, AQ, KQ itp. nie byłem w stanie nic złapać na stole. Parę razy udało się wygrać c-betem, ale tak to nic. Ogólnie top para to był układ dla mnie praktycznie nieosiągalny - zdażał się naprawdę rzadko. No i kilka udanych blefów mogę doliczyć.
Poza tym złamane AA przez fulla, trzy razy przegrane QQ (i ani razu wygrane!) raz nadziałem się na KK, raz na seta J, raz przegrałem z 88 po flopie 2 4 5 tęcza, bo turn to 6 a river 7
Nikomu nie życzę takich doświadczeń. Karta nie świnia, po północy się zminia... oby.
No, wyżaliłem się i już mi lepiej.



