kawal z broda, ale usmialem sie po pachy. buahahahhahahaMona_ pisze:Wenger z Arsenalu Londyn wybrał się na stadion Chelsea, aby podejrzeć metody treningowe Jose Mourinho.
-Jak ty to robisz, że oni tak świetnie grają?
-Zadaję im pytania na myślenie, a to pomaga - mówi Jose, po czym woła do siebie Cecha.
-Petr, kto to jest: syn twojego ojca, ale nie twój brat?
-Eee, proste! To przecież ja!
Wenger zastanowił się chwilę i wrócił na swój stadion. Zwołał wszystkich zawodników i objaśnił im cudowną metodę Chelsea.
-Dobra kolego - zwrócił się do Henry’ego.
-Kto to jest syn twego ojca, ale nie twój brat?
-Trenerze, zaskoczył mnie pan! To niesprawiedliwe! Proszę o czas do namysłu.
-OK. Masz czas do jutra.
Po treningu Henry podchodzi do Ljungberga i pyta się go:
-Kto to jest syn twego ojca, ale nie twój brat?
-Nie wiesz? To przecież ja!
Następnego dnia Arsene Wenger woła do siebie Henry’ego i pyta:
-Zastanowiłeś się?
-Tak! Chodziło o Ljungberga! - odpowiada pewny siebie Henry.
Wenger wściekł się i mówi:
-Ty głąbie! To przecież Cech!


