Na początek zacytuję swojego posta:
Jak można było tak zmarnować potencjał jaki zostawiła 4 seria? Tyle miało się dziać i wyszło wielkie nic. Wątek Kyle'a Butlera praktycznie nie tknięty, Quinn pokazuje dzieciakowi zdjęcie, które ten na pewno rozpoznaje i nic. Zero odzewu. W trailerze z wakacji było "wiemy, że był pan w domu Artura Mitchella". Co się okazało? "wiemy, że pan tam był bo był pan na obławie". No to już jest kpina. Wątek Debry i to, że dowiedziała się, że Moser był bratem Dexa też nie podjęty (a zajęło jej to cały poprzedni sezon). Wątek Rity sprowadzony do minimum, nawet słowa "to byłem ja" z dupy wyjęte i bez konsekwencji. Quinn się zakochuje i odpuszcza śledzenie. Liczyłem na kontynuację, śledztwo, zacieśnianie się pętli, jakieś kombinowanie Dextera.Wygląda na to, że będzie ostra rzeź. I dobrze, pierwszy sezon był najlepszy bo Dex zabijał, potem coraz bardziej przypominało to Gotowe na wszystko i pierdzielenie o związkach, uczuciach i terapiach małżeńskich. Ale teraz Rity nie mai znowu się zacznie. Ciekawe, czy faktycznie chcą nakręcić jeszcze 2 serie czy skończą na 5. Na razie wygląda to na to, że jest bliżej końca niż dalej.
A co dostałem?
Połączenie 1, 2 i 3 sezonu w słabą całość. Było trochę seryjnego mordercy (bracia Fuentes i ze trzy odcinki o nich), było trochę Doaksa (Quinn i ten stary policjant), było trochę Miguela i Lily i Rity (Lumen). Cały ten sezon jest o niczym tak naprawdę. Niby coś się dzieje, ale wszystko to grubymi nićmi szyte. Dexter co chwila jest bliski złapania, ale co chwilę fartem udaje mu się uciec: czy to w magazynie, gdzie uznano jego ofiary za pedałów, czy to w domu tego Alexa, gdzie byli w sąsiednim domu, czy przez przypadkową kroplę na bucie Quinna czy wreszcie w ostatnim odcinku, gdzie to wręcz śmieszne było, że Deb ich wypuściła. Ten sezon uratować można było właśnie tylko poprzez złapanie Dexa a tu taki zonk. Jak dla mnie 5 sezon to porażka, zdecydowanie najsłabszy ze wszystkich. No i nie sądziłem, że twórcy stworzą kogoś bardziej denerwującego o Lily - udało się, Lumen jak dla mnie była tragiczna.
Nie wiem, pewnie oczekiwałem za dużo, ale kilka rzeczy zdecydowanie można było poprowadzić lepiej. Chociażby sprawa tej policjantki, co wystawiła Debrę, gdzie ona od połowy sezonu była, skoro dostała się już do zabójstw? Quinn od początku był moim faworytem i na nim się nie zawiodłem. Dexter się zakochał (
Ech, wkurzyłem się...


