W Niemczech od jakiegoś roku w niższych ligach zrobiło się niezłe zamieszanie. Wszystko związane jest z przejęciem przez gigantyczny koncern Red Bulla piłkarskiego klubu z V ligi (obecnie grają już w IV po uzyskaniu awansu). Do czego to wszystko zmierza? W skrócie:
Red Bull chce z pompą i na poważnie wkroczyć do europejskiej piłki i wykupił już trzy kluby - znany wszystkim Salzburg, New York i jeszcze klub w Brazylii. Wszystkie one odnoszą sukcesy, nie muszę wymieniać chyba, że w amerykańskim klubie gra m.in Marquez czy Henry. Najgorzej było w Austrii gdzie koncer nie pierdolił się i skasował całą wieloletnią tradycję zmieniając logo, nazwę i szturmem zdobywając trzy mistrzostwa kraju. Teraz przyszedł czas na największy projekt. Aby uniknąć historii z poprzednich lat i strajków kibicowskich postanowiono wykupić malutki klubik i tradycyjnie zmienić jego nazwę, herb itp. Klub bez historii, bez tradycji, bez sceny kibicowskiej, bez niczego. Wybrano Lipsk, gdyż stoi tam piękny stadion (nazwa zmieniona na Red Bull Arena!), na którym odbyło się kilka spotkań podczas MŚ 2006. Miasto spragnione wielkiej piłki, duże miasto, ze stadionem, ale bez klubu. Trzeba przyznać, że znakomicie to wykombinowano. Projekt zakłada awans do Bundesligi w ciągu 4-5 lat, zaś walkę o mistrzostwo kraju i awans do LM w przeciągu 10 lat. Długofalowy projekt, który ma jednak gigantyczne podstawy. Otóż w przypadku powodzenia całej tej operacji Red Bull Salzburg stanie się wówczas klubem satelitarnym, do którego sprowadzano by talenty z całego świata w celu adaptacji i sprawdzania. Najlepsi z nich przechodzić będą do Lipska. Nie wierzycie? Od 2008 roku w Ghanie funkcjonuje szkółka piłkarska Red Bulla.
Firma ominęła wszystkie kruczki i robi to po cichu, aby wzbudzać najmniejszy skandal. W Niemczech istnieje prawo, które zabrania być właścicielem klubu nie-Niemcem, ale Austriacy wszystko to załatwiają bez problemów. To ich największy i ostateczny projekt piłkarski.
Moim zdaniem może to wypalić i już za 20 lat zobaczymy Red Bull Lipsk w półfinale LM. Weźmy pod uwagę, że są to gigantyczne pieniądze, a wszystko za co zabiera się ta firma w sporcie zamienia w złoto. Sponsoruje najlepszych skoczków (o Małyszu nie musze wspominać), żużlowców, wszystkie najbardziej elitarne imprezy sportów ekstremalnych są pod egidą właśnie Red Bulla, zaś indywidualny jak i drużynowy mistrz świata F1 to nie kto inny tylko Czerwony Byk. W pokonanym polu tak legendarne marki jak Ferrari czy McLaren. Dlaczego zatem ekipa z Lipska podobnie jak team F1 nie miałby przejechać się po Arsenalach, Realach, Milanach czy Bayernach?
Zachęcam do dyskusji, bo to się tu odbywa to historia bez precedensu. Można wyzywać na Chelsea czy Man City, ale to były jednak kluby z historią i tradycją. Pamiętamy przecież, że przed Abramowiczem Chelsea potrafiłą grać w LM, wygrywać PZP i SE, a w jej szeregach występowali Flo czy Zola. City kojarzyłem od zawsze w związku z ograniem Górnika w finale PZP i piłkarzami pokroju Anelki czy Wright-Philipsa. Ale tutaj? Szykuje się najbardziej znienawidzony klub świata.
Oto linki do obszerniejszych artykułów i felietonów dotyczących przyszłej (?) potęgi futbolu.
http://www.myfootballway.com/2010/08/17 ... -red-bull/
http://www.portalkibica.pl/aktualnosci/ ... czech.html
http://www.portalkibica.pl/aktualnosci/ ... bicow.html
http://www.portalkibica.pl/aktualnosci/ ... dbull.html
Oficjalna strona klubowa:
http://redbulls.com/soccer/leipzig/de/home.html



