Udinese wygrało piekielnie ważne spotkanie z Lazio. Z Lazio, które jest mega frajerem w starciach z najmocniejszymi. Pokazali to z Napoli czy Interem pokazali i dziś. W pierwszej połowie nie mieli za wiele do gadania, bo Di Natale raz za razem był dobrze wyprowadzany i kwestią czasu było kiedy Lazio nie uda się złapać go na spalonym czy przeciąć piłki, ale w drugiej mieli choćby remis na widelcu. Czerwona kartka i karny na pół godziny przed końcem to idealny moment by zacząć odrabiać straty. Karny zmarnowany w sposób beznadziejny (balonik Zarate w środek bramki). Inna sprawa, że nawet bez tego karnego Lazio spokojnie mogło zremisować. Kozak prócz gola, miał też słupek, gdzie oczywiście w obu przypadkach strzelał głową (on umie coś prócz tego? bo każda jego bramka to główka chyba), a potem jeszcze cudna parada Handanovica czy Rocchi, który piłki nie dorwał i nieomal zabił się o słupek....
No, ale muszę przyznać, że się cieszę. Lazio to ekipa nie dość, że której gra mi się nie podoba to jeszcze zawodzą na całej linii w meczach na szczycie. Ze słabiakami potrafią ciułać, ale to nie jest drużyna do CL.
A no i Antek o krok od króla strzelców. W szczególności, że Cavani wyleciał z boiska i jeśli znów nie walnie hat-tricka JUVE (nie widziałem sytuacji ale zakładam, że będzie pauzował tylko z Interem) to Di Natale już nie wyprzedzi.


